dr Włodzimierz Nikitenko – blog historyczny

26 czerwca 2016
Kategorie: Bez kategorii

Blask czerwonego terroru

Opublikowano: 26.06.2016, 16:59

 

 

 

 

Ludzi należy zjednywać sobie pieszczotą… albo niszczyć,

bo za drobne krzywdy będą się mścili, a doznawszy wielkich,

                                                         nie będą już w stanie…

 

                                                               / Nicolo Machiawelli /

 

 

 

 

 

Sowiecki pobyt militarny na ziemiach polskich po zakończeniu II wojny światowej, formalnie rozpoczął się z dniem 29 maja 1945 roku, trwając nieprzerwanie do miesiąca marca roku 1993 włącznie. Wtedy wreszcie, ostatni sowiecki żołnierz, zgodnie z postępującą rzeczywistością, opuścił ziemie polskie. Chociaż tak naprawdę, wliczając „drobne przerwy”, przebywali Rosjanie tu przecież, aż od czasów pamiętnego pierwszego rozbioru państwa polskiego w roku 1772…

Główny trzon pomocnej nam jakoby militarnej „pięści obronnej”, stanowiły wówczas jednostki wojskowe z rodowodem II Frontu Białoruskiego. Wydany tegoż dnia – 29 maja 1945 roku – dekret przez Naczelne Dowództwo Wojskowe Armii Czerwonej, całość tych sił przemianowywał jednocześnie na tzw. Północną Grupę Wojsk Armii Czerwonej (dalej: PGWAR). Równolegle I Front Białoruski, przemianowano na – Grupę Wojsk Okupacyjnych w Niemczech. Natomiast III Front Ukraiński, zajął rubieże obronne na pograniczach obszaru Rumunii i Bułgarii, jako – Południowa Grupa Wojsk Armii Czerwonej. Pozostały I Front Ukraiński, przesunięto z kolei w pobliże rubieży obronnych Węgier i ku Austrii jako – Centralną Grupę Wojsk Armii Czerwonej.[1] Najprawdopodobniej ten „rozciągnięty” układ militarnego zabezpieczenia zasięgu sowieckiego, choć tylko konturowo wtedy, ale jednak już zdecydowanie, zakreślił przyszłe zaistnienie tzw. żelaznej kurtyny.

Okres prowadzonych dopiero co działań wojennych na ziemiach polskich, wraz z ciągle ruchomą jeszcze wówczas linią frontu powodował, że wojska sowieckie, „prawem kaduka”,[2] samoczynnie zajmowały wszelkie obiekty strategiczne (i nie tylko) do bliżej

Grafika: Patrycjusz Nikitenko

 

nieokreślonego „wykorzystania wojskowego”, choć nie zawsze były to tylko: lotniska, koszary, budynki pomocnicze. Stanowiły to również, bardziej zagospodarowane jeszcze przez Niemców części miast, powracających teraz właśnie do państwa polskiego z tzw. Ziemiami Zachodnimi, rozmieszczone na trasie niekończącego się „marszu wyzwolenia”. Podyktowane było to wtedy już nie tyle potrzebami strategicznymi, ale przede wszystkim, mającymi wkrótce nastąpić przyszłymi zmianami na mapie granic wpływów i zasięgów powojennego podziału świata. Niestety, fakt ten nie został uprawomocniony wówczas przez żaden, chociażby najmniejszy traktat prawny, potwierdzony bądź to przez władze lokalne, regionalne, bądź też nawet centralne państwa polskiego. Pierwszym i faktycznie namacalnym tego typu dokumentem, pozostaje wypracowana w okresie listopada-grudnia roku 1956 dopiero, umowa partyjno – rządowa najwyższych szczebli polskiej władzy, którą sfinalizowano ostatecznie z dniem 17 grudnia roku 1956 w trakcie „braterskiej” wizyty Polaków w Moskwie.[3]

Aby w pełni i dogłębnie zrozumieć zaistnienie tak silnego fundamentu dla tworzonego i panoszącego się wszechobecnie czerwonego terroru, należy się jednakże cofnąć nieco wstecz, od czasu powyższej decyzji. Otóż z dniem 18 czerwca roku 1945, rozpoczynał się w Moskwie słynny pokazowy „Proces 16” (tak naprawdę proces 15, ponieważ socjalistę Antoniego Pajdaka za odmowę składania zeznań, osądzono dopiero w miesiącu listopadzie tegoż roku). Jak wiadomo, był to proces przywódców tzw. Polski Podziemnej, których bezczelnie porwano po ogólnopolskim apelu ”o ujawnianie się żołnierzy polskiego podziemia”, a wydanym oficjalnie po zakończeniu działań wojennych przez ówczesne władze polskie. Jakby tego było mało, iż zostali tak po prostu porwani przez NKWD „z ulicy” jak niebezpieczni przestępcy bądź zbrodniarze i osadzeni w Moskwie, to jeszcze nawet nie dane im było odpowiadać na stawiane czysto wymyślone zarzuty przed polskim sądem. Przymuszono ich bowiem do „bratniego”, sowieckiego wymiaru sprawiedliwości. Czyżby pozostała to akurat kwestia braku  głębokiego zaufania naszych „braci”, iż nie potrafimy tego zrobić z właściwą „prawdą” i surowością, jest to do dzisiaj wciąż nie w pełni wiadome.[4]

Jednocześnie w tym również czasie, rozpoczynał się pod „szczególną opieką” samego Stalina, proces utworzenia nowego, bo nareszcie robotniczo-chłopskiego, polskiego rządu państwowego. Wszystko oczywiście pod nadto wyczuwalne, ale nie cierpiące choćby najmniejszego sprzeciwu dyktando sowieckie. W składzie nowej władzy, zaproponowano udział nawet ówczesnemu premierowi rządu polskiego na uchodźstwie – Stanisławowi Mikołajczykowi.[5] Najpierw jednak, został on przymuszony do publicznego złożenia deklaracji, o pełnej akceptacji wszelkich postanowień jałtańskich. Finałem tych wszystkich podejmowanych natenczas zabiegów, był bezsprzecznie: jakoby polski Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej (dalej TRJN), sterowany „z za pleców” od samego początku przez wszechobecnych Sowietów.

Oprócz tych wydarzeń, w tym dniu jeszcze także, polscy komuniści mogli poczuć się więcej niż pewnie. Otóż jeden z ówczesnych liderów Polskiej Partii Robotniczej (dalej PPR), Władysław Gomułka,[6] wystąpił wówczas ze swoim słynnym i trochę przydługim przemówieniem, w takcie którego argumentował: „…związane to jest z koniecznością likwidacji fikcji rządowej, która jeszcze istnieje i działa na emigracji (…) nie obrażajcie się panowie, ale my wam ofiarowujemy miejsca w rządzie (…) porozumienia chcemy z całego serca, lecz nie myślcie, że jest to warunek naszego istnienia. Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy (…) my wyrośliśmy z narodu polskiego, jego walki o wolność i niepodległość (…) zniszczymy wszystkich bandytów reakcyjnych bez skrupułów. Możecie krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi…”.[7]

Bezpośrednim następstwem owego toku rozumowania i postępowania, było ustalone na dzień 30 czerwca 1946 roku głośne, bo od początku do końca zafałszowane przez władzę komunistyczną, tzw. referendum ludowe. Wybory, na których wszyscy obywatele „nowej, ludowej” już ojczyzny, mieli prawo i obowiązek udzielić własnej i szczerej (po jedynej tylko i najsłuszniejszej linii partyjnej) odpowiedzi, na trzy fundamentalne pytania, utrwalające władzę komunistów na polskiej ziemi na najbliższe około 50 kolejnych od tej pory lat:

  1. Czy jesteś za zniesieniem Senatu?
  2. Czy chcesz utrwalenia w przyszłej konstytucji ustroju zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej, z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej?
  3. Czy chcesz utrwalenia zachodnich granic państwa polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?.

Zbytecznym jest dodawać, że zapoczątkowane wtedy główne nurty przemian w kraju jak: „kolektywizacja” rolnictwa,[8]nacjonalizacja” przemysłu[9] i „industrializacja” społeczna,[10] bezsprzecznie stwarzały niepowtarzalne wprost możliwości, do budowania przy tej okazji, wielkich komunistycznych fortun jej większych i mniejszych kacyków partyjnych.[11] Także nagminnego naginania i masowego łamania prawa, na rzecz nowej tworzącej się władzy. Mnożyły się więc od tej pory wszelkie nadużycia, spekulacje i łapownictwo komunistycznych przedstawicieli tego „zagadnienia”. Niestety, nie można powiedzieć, by chociaż w maleńkim stopniu wpłynęło to na polepszenie i tak skrajnie tragicznej sytuacji gospodarczej przeciętnego obywatela w odbudowywanym po pożarze wojny państwie. Nie potrafiła nawet „przez chwilę” zmienić tego, żywnościowa pomoc Zachodu, kierowana między innymi do Polski przez UNRA (ang.: United Nation Relief and Rehabilitation Administration).[12] Wkrótce „sowieccy bracia” i ten fakt uznali za poniżający raczej, niż godny uczestnika coraz wyraźniejszego „bloku wschodniego”. Szkoda tylko, że nie twierdzili podobnie jednak ani pokonani Niemcy, ani chociażby poszkodowani w tej wojnie także Francuzi oraz Anglicy, którym pomoc ta, jak i cały późniejszy Plan Marshalla, pomógł się jednak skutecznie podnieść nie tylko z ruiny gospodarczej, ale i psychicznej, a co najważniejsze – umysłowej, przyczyniając się do wolnej ale stabilnej odbudowy z gruzów wojny.

 

 

Grafika: Patrycjusz Nikitenko

 

Nowa komunistyczna władza, nie od razu mogła w miarę szybko i skutecznie uporać się ze wszystkimi nieprawidłowościami przystosowania społeczeństwa ku „otwartej, socjalistycznej demokracji”. Z dniem 16 listopada 1945 roku, powstała nawet: Specjalna Komisja do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym (działała w sumie tylko 9 lat… do 23 grudnia 1954 r.). Stworzona na podbudowie wydzielonych pracowników związanych w większości ze służbą bezpieczeństwa; miała faktycznym zadaniem dokonać ostrych represji wobec „odradzającej się” małej własności prywatnej, która nijak nie chciała pogodzić się z „własnością społeczną i ludową”. Na czele tego jakże ważnego dla przyszłego ustroju organu, umieszczono „starego, wypróbowanego i zasłużonego” działacza komunistycznego – Romana Zambrowskiego.[13] Konsekwencją wszystkich podejmowanych wówczas działań, było utworzenie około 100 tzw. „obozów pracy.” Przy czym, na „kierowanym socjalistycznym wychowaniu,” zawsze tylko poprzez morderczą i wyniszczającą pracę (chyba tylko po to, aby łatwiej było zrozumieć puentę podejmowanego „wspólnego socjalistycznego trudu” – aby ludziom żyło się lepiej…). Na takich właśnie „fundowanych wczasach państwowych”, przebywało od tej pory już „na stałe” około 150.000 „niepokornych wobec władzy robotniczo-chłopskiej”.[14] Warunki życia w tych miejscach były zawsze na pewno w wielkim oddaleniu od wszelkich dopuszczalnych norm i wymagań nawet dla zwykłych więzień, a co dopiero tych „specjalnie ubóstwiających sowiecką podległość pensjonariuszy”. Dodatkowo, te właśnie, „ludowe organy naprawcze” społeczeństwa, dostały w czerwcu roku 1946 do swojej jakże „twórczej” pracy, właściwy prezent, w postaci tzw. Małego Kodeksu Karnego.[15]

Z początkiem roku 1946 z kolei, nagminne „narodowe liczenia” pozwoliły na ustalenie, iż wojnę przeżyło około 90.000 polskich Żydów. Z tego około połowa, opuszczając ziemie dawnych Kresów, wyjechała „od razu” na tereny Palestyny. Powojenne „wędrówki ludów” jednak, oraz towarzysząca im zwykła ludzka zawiść, zazdrość oraz szarość trudnego i niebezpiecznego codziennego dnia powojennego, stały się jedną z przyczyn wysokiego wzrostu tendencji nacjonalistycznych[16], a nawet skrajnie szowinistycznych.[17] Te z kolei, doprowadziły między innymi do głośnego pogromu Żydów na ziemiach odbudowywanego państwa (największy: w Parczewie – 5 luty 1946 r. oraz w Kielcach – z dniem 4 lipca 1946 roku).[18] Efektem bezpośrednim tych zajść, była niemalże masowa i prawie natychmiastowa emigracja środowisk żydowskich w sierpniu tegoż roku, w liczbie około 33.000 poza granice państwa polskiego. Wojska Ochrony Pogranicza wówczas jakoby „po cichu” oczywiście, jednak za wiedzą i zgodą państwa, „otworzyły” nawet w kilku miejscach granicę południową dla tych właśnie emigrantów.[19]

Z końcem kwietnia roku 1947, wraz ze wstającym nowym dniem, rozpoczęła się jeszcze jedna z wielkich masowych komunistycznych akcji totalitarnych. Formalnie rozpoczęła się natenczas tzw. Akcja Wisła. Skierowana była na właściwe „wyczyszczenie” byłych Kresów Wschodnich, ku przystosowaniu w pełni i włączenie tychże ziem wreszcie do… Socjalistycznych Republik Radzieckich. Szczególną łaskę swojej wielkiej miłości, skierował Stalin oczywiście na ziemie Ukrainy, pragnąc ukarać „zbuntowanych” za podjęcie tam walki narodowowyzwoleńczej. Akcja formalnie trwała od kwietnia do lipca roku 1947, choć tak naprawdę, trwała aż do połowy lat sześćdziesiątych, a może jeszcze dalej. W rzeczywistości jednak, cała akcja miała być tylko rodzajem specjalnej przesłony. Zasłoną do otwartej i nader bezwzględnej walki nie tylko z wyraźnym sygnałem nacjonalizmu ukraińskiego (około 2.500-3.500 „bojowników” łącznie z ich nielicznym już wtedy „wsparciem cywilnym”). Przede wszystkim jednak, chodziło o nader „niewygodny” i utrzymujący się zdecydowanie „za długo”, a przy tym oporny i męczący element antysocjalistyczny ziem polskich, którym ciągle jeszcze pozostawał czynny w walce, czyli tzw. podziemie niepodległościowe. Do tej ostatecznej rozprawy, przeznaczono wcale pokaźne siły militarne, wspierając je siłami cywilnymi i paramilitarnymi zebranymi w całym państwie polskim, które nad wyraz wyraźnie i wydajnie wspierały wszelkie własne i „bratnie” służby specjalne.[20] Konsekwencją ostateczną tych działań, była bezwzględna likwidacja około 10.000 „ludzi podziemia ukraińskiego” (czynnych bojowników oraz wszelki niewygodny element ludzki jakoby sprzyjający temu ruchowi, a zaliczany jako „ukraiński”), oraz tylko około… 150-200 tysięcy różnych osób cywilnych, które „z tej bądź innej okazji” znalazły się w matni ówczesnej władzy. Wystarczyło mieć natenczas np. „złe urodzenie” (m.in. ziemiańskie, szlacheckie, inteligenckie), „złe wykształcenie” (kończone w okresie przedwojennym w Polsce, bądź gdzieś w Europie”, albo kierować się zaledwie np. modą… słuchania „Radia Wolna Europa”, by znaleźć się na tym specyficznym, ogólnonarodowym „indeksie braku zaufania”.

Z dniem 7 listopada roku 1949 natomiast, społeczeństwo odbudowywanego „w trudzie i znoju” robotniczo-chłopskiego państwa polskiego, poinformowano z radością o szczególnie doniosłej decyzji naczelnych władz polskich. Otóż ówczesny polski prezydent, ośmielił się złożyć na ręce swojego wielkiego mentora[21]ojczulka Stalina, wielką prośbę w imieniu Narodu polskiego. Otóż Bolesław Bierut[22] (bo o niego właśnie chodzi), prosił mianowicie sowieckie kierownictwo: …o skierowanie, o ile to możliwe, marszałka Konstantego Rokossowskiego[23] do dyspozycji rządu polskiego dla służby w Wojsku Polskim (dalej: WP)…[24] Nie wymaga oczywiście  przy tym wyjaśnienia fakt, że taka prośba formalnie w ogóle nigdy nie zaistniała. Stalin chciał mieć po prostu, w obliczu nieciekawej sytuacji międzynarodowej, swoich ludzi na właściwych stanowiskach. Ówczesny polski Marszałek WP – Michał Rola-Żymierski[25] natomiast, według Stalina, nie mógł dalej pełnić tej funkcji, ponieważ ostatecznie stracił jego zaufanie (Stalin uważał, że kto zdradził raz, może zdradzić i w przyszłości; od roku 1931 był Żymierski bardzo aktywnym agentem NKWD w szeregach WP).

Natomiast nowy marszałek WP – Konstanty Rokossowski (posiadał już stopień „marszałka” jako wybitny dowódca sił sowieckich i były dowódca frontu, w uznaniu zasług wojennych), pomimo, że szczerze nienawidził Polaków (jak twierdzi pewna grupa badaczy historyków), czemu dawał wciąż jakoby liczne i żywe przykłady, przybył do stolicy Polski – Warszawy, z pobliskiej Legnicy. Od wtedy Legnica była już bowiem znana jako tzw. Mała Moskwa (wiele takich miejsc jawiło się na mapie różnych państw w ówczesnej socjalistycznej rodzinie narodów), która posiadała nawet bezpośrednie połączenie kolejowe z sowiecką Moskwą. Rokossowski pozostawał tam właśnie dowódcą około 300 tysięcznego zgrupowania i naczelnego dowództwa PGWAR rozmieszczonego natenczas na ziemiach polskich. Sowieci od momentu zakończenia działań wojny, ze względu na strategiczne położenie Legnicy, zajęli także większą część miasta – wspaniale zachowaną dzielnicę willową Tarninów, którą od razu zasiedliła grupa wyższych oficerów z rodzinami. Natychmiast też, cały wydzielony „kwadrat” miasta rozdzielono wysokim murem od społeczeństwa polskiego i najeżono sowieckimi posterunkami wartowniczymi z żołnierzami pod bronią gotową do strzału.

Niewątpliwy talent organizacyjny, oraz ścisłe wytyczne Stalina, spowodowały, że Rokossowski bardzo szybko wykazał jawnie widoczne sukcesy „polityki wsparcia” Polski przez swojego sowieckiego brata. Wystarczy porównać zaledwie kilka z wielkiej gamy tamtejszych danych. Gdy w roku 1948, polska armia osiągała stany około 140.000 żołnierzy w służbie czynnej, to w roku 1953, stany te wzrosły do wartości – 410.000 żołnierzy (zapewne liczby te dodatkowo podbudował wybuch wojny koreańskiej, a więc i konflikt amerykański – jako siły pod sztandarami ONZ stacjonowali oni wtedy we wschodniej części Azji, w niebezpiecznym pobliżu sowieckich granic). Na pewno w tym czasie również, niewspółmiernie wzrosła wydolność polskiego przemysłu zbrojeniowego i towarzysząca mu rozbudowa stosownego „zaplecza” (modernizacja i budowa nowych) lotnisk, dróg, połączeń kolejowych, składów paliwowych. Niestety, rozbudowa arsenału militarnego nigdy, jak dotąd w historii, nie obyła się, bez drastycznych czasem nawet uderzeń w masę społeczną. Był to zapewne jeden z podstawowych czynników wyraźnego załamania ówczesnej gospodarki państwa, powodując w roku 1950 faktyczny i znaczny krach gospodarki i dewaluację pieniądza w układzie: 3 „nowe” złote za 100 „starych”.[26] Efekt końcowy zamierzenia, był jednak w pełni zadowalający naszego sowieckiego anioła stróża. Tylko w latach 1950-1955, polski przemysł zbrojeniowy wykonał poza planem nadprodukcję około: 600 samolotów odrzutowych, 1200 czołgów, 6.500 dział, 700 samolotów szkolno-treningowych, 700 radiostacji, 2.400 moździerzy.[27] Jakby tego było mało, zwiększyły się stany kierownictwa dowódczego w ówczesnej polskiej armii. Marszałek Rokossowski, wprowadził mianowicie „w trybie natychmiastowym” na polskie szczeble wyższego dowodzenia, tylko: 52 sowieckich generałów oraz 670 wyższych oficerów.[28] I znów nie potrzeba dodawać, że z jednej strony, na pewno mściła się w ten właśnie sposób wciąż pamiętliwa zbrodnia katyńska, jak i sowiecka pamięć o „polskich panach”. Z drugiej strony, Sowieci coraz bardziej bezczelnie i bezwzględnie ograniczali w ten sposób naszą polską tożsamość narodową. Konsekwencją tego wyniku, zwolniono do cywila wtedy tylko około… 10.000 oficerów, ze śladowym chociażby rodowodem, sięgającym czasów przedwojennych, nie wspominając już o udziale w wojnie polsko-bolszewickiej (jej bezpośredni uczestnicy, jak i tylko potomkowie bądź rodzina, podlegali wciąż najsurowszym represjom ze strony władz sowieckich, do całkowitego „znikania” takich pokoleń włącznie).

Istniała również, według prognoz sowieckich doradców (występowali przecież na każdym dosłownie kroku, we wszystkich absolutnie dziedzinach życia społecznego), silna potrzeba budowy aparatu pełnej kontroli nad państwem i jego władzą. Coraz brutalniejsze też, okazywały się stosowane metody śledcze i coraz bardziej okrutny sposób obchodzenia z osobami postrzeganymi z piętnem „wroga ustroju”. W szeregach WP tylko, coraz bardziej rozbudowywano siły kontrwywiadu (Wojskowa Służba Informacji, dalej WSI), budowanego na sowieckich zasadach i kierownictwie głównym. O ile w roku 1948 siły te liczyły około 9.000 osób „na usługach”, to w roku 1954 wartość ta wzrosła już… do około 23.000 wojskowych. W samym roku 1954, „rozpracowywano” już tylko około 5.500 oficerów służby czynnej na 18.000 w ogóle rozpracowywanych. Rozbudowywana agentura służb specjalnych (wojskowych i cywilnych) w tymże roku, sięgała już tylko… około 75.000 osób, w absolutnie wszystkich środowiskach społecznych. Generalnie, podejrzanych, jak i tzw. elementu niepewnego, tylko w roku 1954 było blisko około 6 milionów osób w skali państwa. Co ciekawsze, służba bezpieki wzbogacała się właśnie wtedy o nowe, dodatkowe dla niej dane, niezbędne do dalszego rozpracowywania, ponieważ wraz z wymianą Dowodów Osobistych, obywatele zobowiązani zostali do „oddania” własnych odcisków palców, które natychmiast trafiły do tworzonego właśnie nowego Centralnego Rejestru Osób Podejrzanych.[29]

Zapewne jednym z fundamentalnych elementów postępującej fali sowieckiej stalinizacji ziem polskich, była chociażby udoskonalona przez towarzyszy sowieckich ustawa zatwierdzona przez polski parlament w marcu roku 1950 O jednolitości władzy państwowej. Znosiła w trybie natychmiastowym, przedwojenne stanowiska podziału hierarchii władzy: wojewoda, starosta, burmistrz, wójt. Dawała tym samym pełne uprawnienia do obsadzania tychże stanowisk ludźmi z tzw. „klucza partyjnego” (często ze znacznymi, bo elementarnymi brakami wykształcenia i brakiem podstawowych kompetencji profesjonalnych na pełnionym stanowisku, ale za to „pewnych” politycznie). W przełomie kwietnia/maja roku 1954, polscy komuniści dali polskiemu Narodowi kolejną szansę życia pełnią. Mianowicie – szybszą możliwość uzyskania pełnoletności, obniżając prawnie granicę wieku z lat 21, do lat 18.[30] Chodziło generalnie o niedopuszczenie młodzieży męskiej do najmniejszej możliwości „przewrotowego” myślenia, a bardziej zaszczepienie w niej patriotycznego obowiązku służby ojczyźnie w szeregach WP. W tym też czasie, powstaje ustawa o tzw. socjalistycznej dyscyplinie pracy, na podstawie której, polskie władze partyjne, zalecają otwarte represjonowanie Polaków drakońskimi karami między innymi: za… spóźnianie się do pracy, bądź brak usprawiedliwienia za nieobecność, lub złą (w typie niesocjalistycznym) pracę.[31]

Aby coraz bardziej sowietyzowany system państwa działał w miarę bez zarzutu, sprawnie, wydolnie i nade wszystko – szybko, w tym okresie maksymalnie udoskonalono polski system prawny. Zlikwidowano więc, wymagane egzaminy prawnicze na sędziów i prokuratorów. Skrócono do niezbędnego minimum czas trwania aplikacji i zorganizowano zaledwie… 15 miesięczne kursy prawnicze dla sędziów i prokuratorów (szczególnie dla potrzeb wojska i bezpieki, choć nie tylko), które miały zastąpić wymiar pełnoprawnych studiów prawniczych. Wydano również ustawę O faszyzacji życia w Polsce. Dzięki niej, można było swobodnie sądzić każdego polskiego urzędnika, polityka, „biznesmena”… z okresu trwania II RP. W roku 1952, a dokładnie 22 lipca, w rocznicę utworzenia komunistycznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego w Moskwie (dalej: PKWN; jakoby pierwszy pełnoprawny rząd ziem polskich, „przyniesiony” na bagnetach i lufach zwycięskiej, i bratniej armii sowieckiej, oraz I Dywizji WP), Polska uzyskała wreszcie, po naniesieniu 50 bardzo „wnikliwych”, a faktycznie demagogicznych i zupełnie bezsensownych, poprawek przez Stalina, „własną” (według sowieckiego „widzi mi się”), Konstytucję państwową.

Władza budowanego totalitaryzmu, miała w strefie państwa polskiego niestety więcej niż gdzie indziej pracy. Co krok zderzała się mianowicie z samodzielnym i w miarę silnym wówczas Kościołem katolickim, oraz problemem zakorzenionego prywatnego rolnictwa (znaczny „głód ziemi” pozostał przecież jeszcze po okresie szczególnego XIX i początkach XX wieku). Aby pokonać zaistniałe przeszkody, wymagało to od partii znacznego zaangażowania nakładu siły, środków i działania członków. Problem rolnictwa, rozwiązała na szczęście podjęta uchwała Międzynarodówki Komunistycznej w roku 1948 (słynny Komintern). Spowodowała mianowicie decyzję: „o wprowadzaniu kolektywizacji w państwach bloku komunistycznego”. Sprawę rozpoczęto między innymi od ustawy likwidującej kułaków w Polsce w roku 1949, a ściślej od tzw. „wypadków gryfickich” oraz „drawskich” i „lubelskich”. W krótkim stosunkowo czasie, ogarnęły one obszar całego kraju. Istniał nakaz tworzenia wzorem sowieckim tzw. „kołchozów” (spółdzielni produkcyjnych). W roku 1951, wsparto zamierzenie ustawą o obowiązkowych dostawach ze wsi: zboża, ziemniaków, mleka i zwierząt rzeźnych. Efekt po raz pierwszy dał się odczuć w roku 1954, gdy liczba rolniczych spółdzielni produkcyjnych (jakby nie było – przymusowych), osiągnęła w kraju wartość około 9.500. Zajmowały natenczas około 8 % areału rolniczego całego państwa. Równolegle, naciskano na powstawanie polskich „sowchozów”, czyli – Państwowych Gospodarstw Rolnych (dalej: PGR), których powierzchnia łączna areału przekraczała już wtedy 10 % w skali kraju. Niestety, nie obyło się bez wskazania winnych wszelkich opóźnień i przeciwności’. Tylko w roku 1952, z powodu niespełnienia tzw. „obowiązkowych dostaw”, skazano ponad 90.000 chłopów. W roku 1953, skazanych było już około 250.000 osób. Z tej wartości, około 200.000 poddano przymusowi socjalistycznego wychowania np. w obozach pracy przymusowej (m.in.: w kopalni uranu w Kowarach, oraz kopalniach węgla kamiennego w rejonie Górnego Śląska).

Niestety, nasilenie wojny koreańskiej, było przyczyną ogromnych braków finansowych całego tworzonego rolnictwa, ponieważ nastąpiło maksymalne przesunięcie nacisku gospodarki na przemysł zbrojeniowy. Odbiło się to natychmiast bardzo niską wydajnością plonów. Co za tym idzie, drastycznym przesunięciem życia społeczeństwa na granicę skrajności trudnych warunków. Oficjalna „szczekaczka” propagandy komunistycznej głosiła jednak (jak zawsze dla odwrócenia uwagi od ważnego problemu), coś zupełnie odwrotnego: olbrzymi niekończący się sukces i wspaniałe przekraczanie założonych planów produkcyjnych. Wspierała się przy tym naiwnym bluźnierstwem, jakoby notoryczne utrudnianie i obniżanie produkcji rolnej serwowane społeczeństwu, w większości dzięki pokrętnym działaniom rodzimych „kułaków”. Ponadto, ciskano oskarżenia, iż zachodni imperializm zazdroszcząc między innymi Polakom osiąganych sukcesów, mścił się na krajach socjalistycznych miłujących jedynie pokój, podsyłając im za pośrednictwem Amerykanów między innymi takiego nieprzejednanego i trudnego w walce szkodnika, jakim jawiła się ówcześnie np. stonka (zwana także „żuczek colorado”).[32]

Faktycznie umacniany polski system czerwonego terroru, dążył do całkowitego opanowania wszelkiej dostępnej informacji, by móc ją odpowiednio przetwarzać i dopiero w takiej właśnie postaci (sobie najwygodniejszej) podawać dla kierowanego już wyraźnie społeczeństwa. Generalnie, edukacja w połączeniu z rozbudowywaną dopiero wtedy szerzej polską psychologią, zmierzały do budowy nowej sztuki narodowej – socrealizmu.[33] Miała w podstawach najprostszego, a więc najbardziej przyswajalnego rozumowania, wydobyć możliwie najgłębsze treści pojmowania socjalistycznego w sztuce, literaturze, kulturze, architekturze. Na szczególną uwagę zasługiwali przede wszystkim wszyscy tzw. przodownicy pracy, jak również bohaterowie walki ze znienawidzonym niemieckim okupantem. Tworzono nawet specjalnie filmy, teatry i słowniki biograficzne bohaterów tych walk, szeroko opisując ich zasługi dla ludu i ojczyzny przez wielkie ”O”.

W roku 1951, wszedł do szkół na wszystkich etapach kształcenia także obowiązek nauki bratniego języka rosyjskiego. Programy szkolne coraz częściej obfitowały w treści głęboko patriotyczne, rozpamiętując bez końca głównie martyrologię narodową.[34] Ze stanu wszystkich bibliotek (także szkolnych), zaczęto natomiast wycofywać prawie wszystkie książki wydawane przed i po wojnie, szczególnie autorów zachodnich. Pozostawiano jedynie tylko tych, z wyraźnym śladem komunizujących treści swoich dzieł. Zmieniono również układ tzw. lektur obowiązkowych, który nasycono teraz głównie bohaterami codzienności sowieckiej od okresu Wielkiej Rewolucji Październikowej, aż do czasu wielkiej wojny ojczyźnianej (jak nazywają Sowieci II wojnę światową). Ukazywano olbrzymi trud podejmowanej walki przez warstwy robotniczo-chłopskie o swój codzienny, normalny acz niezwykle trudny i skomplikowany byt z gnijącym kapitalizmem i prywatą. Dla przykładu chociażby kilka wybranych pozycji tego okresu, między innymi: Samotny biały żagiel (autorstwa Katajewa), poezja Majakowskiego, Los człowieka (autorstwa Szołochowa), bądź Opowieść o prawdziwym człowieku (autorstwa Polewoja) czy też losy Pawki Korczagina z książki Jak hartowała się stal (autorstwa Ostrowskiego). Generalnie, limitowano również coraz bardziej, aż do znacznego wycofywania „z dostępnego rynku”, filmów i sztuk państw zachodnich, serwując w zamian szeroko pojmowaną kulturę i jej przemiany państw „wielkiego bratniego bloku socjalistycznego” z narodami „radzieckim” przede wszystkim i włącznie. W programach szkolnictwa, propagowano zawsze i przede wszystkim osiągnięcia i wzorce szkolnictwa sowieckiego, wzmacniając ten trend organizacjami dziecięcymi i młodzieżowymi w typie harcerstwa (pionierów). W szkolnictwie wyższym, wprowadzono obowiązek kształcenia z zagadnień marksizmu-leninizmu, opierając się na podręczniku – „Historii Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików). Krótki kurs”. Pewne nauki na uczelniach zostały początkowo ograniczone najpierw do minimum, a następnie całkowicie zakazane, z tendencją ich skasowania bądź utajnienia. Zajmowano się nimi tylko i wyłącznie na niezbędne potrzeby własne, np. socjologia. Zakazano także całkowicie interesowania się i rozwijania regionalizmu,[35] jak i badań nad nim, powodując w końcu jego kompletne wykreślenie nawet z ogólnodostępnych słowników. W roku 1951 zorganizowano I Kongres Nauki Polskiej, który stał się ważnym przyczynkiem kompletnego podporządkowania polskiej myśli naukowej i technicznej Sowietom, jak i sowieckiemu sposobowi postrzegania nauki, kultury, edukacji. Jego zakończenie, zaowocowało stworzeniem najwłaściwszego, bo wreszcie socjalistycznego odpowiednika, w miejsce przedwojennej polskiej Akademii Umiejętności, a mianowicie – Polskiej Akademii Nauk.[36]

Wtedy również, rozpoczynał się okres wielkiego projektowania nieogarnionego mirażu,[37] stwarzającego olbrzymie poczucie odczuwalnego „awansu społecznego” dla przeciętnego polskiego obywatela… Tylko w okresie lat 1950-1955, słynnego Planu sześcioletniego, „odpłynęło” ze wsi około 2 miliony osób. Zbudowano w tym czasie 132 nowe zakłady pracy, m.in.: Huta im. Lenina, Zakłady Samochodów Osobowych na Żeraniu k/Warszawy, Fabryka Samochodów Ciężarowych w Lublinie. Cała produkcja krajowa wzrosła o około 185 %.[38] Zwiększyła się, jak nigdy dotąd, dostępność do miejsc pracy: wielkie budowy, praca w przemyśle… Wzrosła tym samym łatwość pozyskania mieszkania i zamieszkania w tworzonych aglomeracjach miejskich. Z wielką korzyścią dla władzy rozbijano elitarne i na wskroś zamknięte dotychczas środowiska mieszczańskie. Dzięki czemu można je było poddać najprostszej inwigilacji[39] z jednoczesną głębszą infiltracją,[40] chociażby dzięki olbrzymim blokowiskom z tzw. wielkiej płyty (łatwość podsłuchiwania, a nawet podglądania i stałej obserwacji bezpośredniej, bądź zawsze „usłużnych” i nawet skromnie opłacanych osób). Ponadto otwierano wiele łatwo dostępnych teraz różnorodnych szkół średnich i studiów, co w okresie przedwojennym było przecież nieosiągalne dla szerszej większości społeczeństwa. Towarem także powszechnie i łatwo dostępnym, stawała się tania książka. Z jednej strony miała dopomóc w likwidowaniu znacznego powojennego analfabetyzmu,[41] ponadto, wydatnie wspomagała partię w odpowiednim profilowaniu najzwyklejszego myślenia i postrzegania[42] społecznego, „trafiając” w pokłady uczuciowości i emocji ludzkiego poczucia obowiązku życia i pracy dla ojczyzny, a nawet śmierci dla niej i za nią…

Coraz bardziej ograniczano, a nawet zwalczano konsumpcję indywidualną, na korzyść szeroko pojmowanej konsumpcji zbiorowej: stołówki, bary, restauracje, ale i kina, teatry, wiece, manifestacje – do woli można było wreszcie obserwować, podsłuchiwać, fotografować, czyli – zawsze, ale to zawsze, mieć przygotowane „na każdego przeciętnego nawet obywatela tzw. kwity”. O wiele łatwiej można było też nawet w sposób sztuczny prowokować do takich, a nie innych zachowań, wywołując dyskusję na określone (interesujące władze) tematy i problematykę. Modne stawało się ukuwane coraz bardziej komunistyczne hasło: każdemu wedle jego potrzeb, od każdego według jego możliwości. Państwo starało się „zabezpieczyć” obywatela w pracę, mieszkanie, żywność, odzież, edukację, opiekę zdrowotną, możliwość wypoczynku, spokojną i szczęśliwą starość. Za to oczekiwano jedynie… głębokiego posłuszeństwa oraz: pracy, pracy, pracy, a także wdzięczności dla harmonijnej dalszej rozbudowy socjalistycznej ojczyzny. Podstawę miał tworzyć „od zawsze” kolektyw.[43] Preferowano szeroką niechęć do indywidualizmu.[44] Sam indywidualizm, postrzegano jako jeden z przejawów wrogości wobec grupy, a nawet – swoiste  z a c o f a n i e. Wiadomym bowiem pewnikiem dla władzy partyjnej pozostawał fakt bezsprzeczny, że: kolektyw – wychowuje, choć również, kolektyw – kontroluje[45]

Niestety, nie udało się polskiej władzy komunistycznej „opanować” tej dziedziny wiedzy (a może jednak „władzy”?) do końca, by nie powiedzieć – w zupełności. U Sowietów, dość popularne było w tym trudnym powojennym okresie zajmowanie jednego mieszkania nawet przez kilka rodzin. Stąd sztuka panowania nad kolektywem, pozostawała bardziej jednak pewna, niż na naszym rodzimym podwórku. U nas, w polskich warunkach,  każda rodzina chciała mimo wszystko, mieć własne i tylko dla siebie – choćby skromne, ciasne, ale jednak własne mieszkanie. W Polsce ponadto, systemowi temu dość skutecznie przeciwdziałał jednak ciągle stający w obronie rzesz wiernych Kościół.

Jeszcze innym czynnikiem, dość znacznie jednak rekompensującym niepowodzenia systemu partyjno – totalitarnego, była wykształcona w między czasie coraz liczniejsza i coraz bardziej wyrazista grupa rodzimej elity tzw. inteligencji pracującej. Ludzi, którzy temu właśnie socjalistycznemu systemowi i ustrojowi zawdzięczali praktycznie wszystko – wykształcenie, warunki mieszkaniowe, pracę, płacę, sukces…  Byli wśród nich zarówno ludzie pracy, jak i nauki. Licznych szeregów wojska, różnych innych służb, oraz środowiska szeroko rozumianej cyganerii bądź bohemy, czyli: świata teatru, filmu, sztuki, muzyki, literatury. Znacznego poparcia ówczesnej władzy, udzielała również stale kontrolowana i podporządkowywana socjalistyczna młodzież, skupiona w zawsze gotowych zapewnić „dyżurną frekwencję” organizacjach młodzieżowych typu np.: SP (Służba Polsce), ZMP (Związek Młodzieży Polskiej), ZMW (Związek Młodzieży Wiejskiej), ZHP (Związek Harcerstwa Polskiego), KI (Krąg Instruktorski), oraz ZMS (Związek Młodzieży Socjalistycznej), czy też ZSMP (Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej). Efekt znaczący tego poparcia, można oglądać do dzisiaj w licznych „spontanicznych” jakoby przeglądach chociażby wielkich manifestacji i pochodach ustalonych wielkich rocznic i socjalistycznych świąt narodowych krajowych, jak i internacjonalistycznych.[46]

Sposób postrzegania władzy przez przeciętnego obywatela na terenie Polski, a co dopiero Sowietów, zaczął ulegać zasadniczej zmianie dopiero po godzinie 21.50 w dniu 5 marca roku 1953. Wtedy, gdy właśnie zmarł jeden z czołowych katów współczesnego świata – Józef Wissarionowicz Dżugaszwili, czyli po prostu – ojczulek Stalin. Okres tzw. odwilży, następującej po „Wielkiej  Czystce” oraz „Wielkim Strachu”, pozwoliła w większym niż dotąd stopniu, na prawdziwe spojrzenie ludziom poza siebie. Tym bardziej, że Chiny okazały właśnie wtedy znaczną demonstrację politycznego zadufania w sobie, ponieważ na uroczystości pogrzebowe do Moskwy, nie przyjechał osobiście wielki oczekiwany przywódca tego najliczniejszego państwa świata – Mao Tse-tung.[47]

Sama uroczystość pogrzebowa „wodza”, miała przy tym charakter nawiązujący do historii starożytnego Biznacjum. Słynny Plac Czerwony, na którym pochowano ten „niezłomny ideał prawdziwego i prawego komunisty” – zmienił się w swoisty ołtarz ofiarny, w całej rozciągłości jego rozumienia. Otóż w celu zapobieżenia chociażby najmniejszym niepożądanym manifestacjom, „zagrodzono” plac samochodami ciężarowymi z wojskiem. Żądny widoku pochówku i napierający tłum, na tej „samochodowej barierze” dosłownie „rozdusił” by nie powiedzieć „rozdeptał” na śmierć, jeszcze kilkaset niewinnych gapiów. W taki sposób, Wielki Kat, zbierał i „zabierał ze sobą” ofiary swego panowania nawet w chwili własnego właśnie na wskroś „bizantyjskiego” pogrzebu. Samą uroczystość, oczywiście zaszczycili (bo musieli, jakżeby inaczej) swoją obowiązkową obecnością, wszyscy pierwsi sekretarze sił komunistycznych absolutnie wszystkich reżimów ówczesnego „zjednoczonego” bloku komunistycznego Europy.

Oddźwięk tej śmierci, na tyle poruszył masy społeczne, że już w okresie kilku zaledwie dni po pogrzebie, do kilku najbliższych miesięcy, przez niektóre państwa bloku, przetoczyła się mniejsza bądź większa rewolucja, demonstracje i zamieszki mas społecznych. W Polsce, dzień pogrzebu – 9 marca ogłoszono dniem żałoby narodowej, a jeden z głównych ośrodków „kuźnicy” władz robotniczych – miasto Katowice, przemianowano w hołdzie wodzowi na – Stalinogród[48]. Niestety, nazwa ta równie szybko jak powstała, tak równie szybko upadła wobec szerszego braku poparcia społecznego. Próbowano postawić nawet wielki pomnik tej postaci, ale również nic z tego nie wyszło. Gorzej się miała sytuacja w Czechosłowacji, oraz Niemieckiej Republice Demokratycznej. Na pewno wielkim i powszechnym zaskoczeniem społecznym, było dość nagłe bicie się w piersi władz komunistycznych prawie wszystkich poszczególnych państw „wielkiej rodziny socjalistycznej”. Coraz częściej dochodziło do demonstracji i wystąpień społecznych za tę słowną i publiczną „pokutę władzy” i jej dotychczasowe bezeceństwa. Z jednej strony bowiem, władza kajała się przed swoim narodem za nieprawości sprawowanych do tej pory rządów, z drugiej, obniżała zarobki i drastycznie podnosiła ceny za produkty pierwszej potrzeby. W początkach czerwca doszło do zamieszek w Czechosłowacji. Demonstracje np. w Pilźnie stłumiono bardzo krwawo, ale wszystko bardzo starannie ukryto i zatajono przed opinią świata.[49] Nie dało się tego uczynić w przypadku Berlina, gdzie na ulicach pojawiły się sowieckie czołgi. W zamieszkach zginęło około 300 osób, a dalsze 1000 było poważnie rannych i kontuzjowanych.[50]

Oczywiście najbardziej „koronkową robotę” rozliczenia byłych „satelitów” sowieckiego tyrana, podjęto w jego byłym najbliższym otoczeniu, w rodzimej ojczyźnie – w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Tam, nowy przywódca narodu, dotychczasowy doradca i jeden z dotychczasowych „błaznów” wodza, I sekretarz socjalistycznej partii Republiki Ukrainy – Nikita Chruszczow, rozpoczynał zmiany u steru władzy. Za pośrednictwem swoich najwierniejszych janczarów[51] komunizmu, polecił „oczyścić” atmosferę i miejsca władzy po swoim tragicznym poprzedniku. Uczyniono to bardzo dokładnie, w miarę cicho i ostatecznie, rozpoczynając od ówczesnego naczelnego szefa NKWD – Ławrietija Berii.[52]

Dla Polski i Polaków, oznaczało to nadejście kolejnego etapu nasilenia walk z żołnierzami wyklętymi i wrogami ustroju. Jako jeden z pierwszych, osądzony został wówczas biskup kielecki Czesław Kaczmarek[53]. Następnego w kolejności, aresztowano też kardynała i prymasa Polski – Stefana Wyszyńskiego,[54] jako zdecydowanego i nieprzejednanego do samego końca przeciwnika władzy ludowej i jej jedynej praworządnej partii…

Nasilenie zmian na „mostku kapitańskim” władzy, z każdym kolejnym dniem narastało. Areny działań politycznych poszczególnych państw członkowskich „wielkiej rodziny socjalistycznej” zaczęły się zmieniać w dość szybkim tempie i nieprzewidywalnych czasami okolicznościach. Wielki brat, aż do końca lat 80 wieku XX trzymał swoją mocną i wyrobioną „robotniczo-chłopską” dłoń na pulsie (a może na gardle?) całej „rodziny socjalistycznej”, dopóki sam nie spostrzegł, że nic już więcej zrobić się nie da. System gnił i rozpadał się od samego środka. Musiał więc nastąpić jego niezłomny i ostateczny zmierzch. Uczyniono więc możliwie wiele (bo trudno powiedzieć, że wszystko), by „chociaż” wybrani ludzie (jednostki z pierwiastkiem na skuteczne i właściwe odrodzenie), mogli spokojnie znaleźć się poza ewentualnym zasięgiem „każącej ręki sprawiedliwości historycznej”. „Przeczekać” w takich, a nie innych warunkach. Pozostać właściwie zaopatrzeni na bardzo różną i czasami znacznie odległą rzeczywistość, by w miarę, za pewien nieokreślony wówczas czas powrócić „w chwale” znów do sterów władzy…

 

 

 

Literatura pomocnicza:

  • Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., Leksykon historii Polski, Warszawa 1995.
  • Dziennik Ustaw rok 1956 Nr 58, poz. 269.
  • Garlicki A., Historia 1939-1996/97, Warszawa 1997.
  • Piecuch H., W.Jaruzelski – ból władzy, Warszawa 2001.
  • Szymczak M.(red.), Słownik języka polskiego, t. 1-3, Warszawa 1978-1981.
  • Urząd Rady Ministrów, Komentarz do ustawy z dnia 10.06.1994 roku „O zagospodarowaniu nieruchomości Skarbu Państwa przejętych od wojsk Federacji Rosyjskiej” (Dziennik Ustaw z 1994 roku, Nr 79, poz. 363), Warszawa 1994.
  • Tygodnik Powszechny”, Nr 25, z dnia 22 czerwca 2003.
  • www.historia.pl

 

 

Jeżeli lubisz sposób mojej interpretacji, zapraszam do moich opracowań na SALON24, Racjonalista, EIOBA

[1] Urząd Rady Ministrów, Komentarz do ustawy z dnia 10.06.1994 roku „O zagospodarowaniu nieruchomości Skarbu Państwa przejętych od wojsk Federacji Rosyjskiej” (Dziennik Ustaw z 1994 roku, Nr 79, poz. 363), Warszawa 1994. s. 5.; Źródło: Garlicki A., Historia 1939-1996/97, Warszawa 1997, s. 235.

[2] Prawo kaduka – w języku potocznym: bezpodstawnie, bezprawnie; Źródło: Szymczak M.(red.), Słownik języka polskiego, t. 1, Warszawa 1978, s. 854.

[3] Urząd Rady Ministrów, Komentarz…, s., 5.

[4] W procesie tym oskarżeni bronili się sami; wszystkich oskarżano z art. 58 Kodeksu Karnego ZSRR (dot. działalności kontrrewolucyjnej, za którą w tym czasie skazywano miliony ludzi; nawet po „zaliczeniu” wyroku nikogo nie zwalniano, tylko wywożono jeszcze dalej w głąb na Syberię); wyrok ogłoszono już czwartego  dnia – 21 czerwca 1945 r.: gen Leopold Okulicki otrzymał 10 lat, Jan Stanisław Jankowski na 8 lat, Adam Bień oraz Stanisław Jasiukowicz po 5 lat, Kazimierz Pużak na 1,5 roku, Kazimierz Bagiński na 1 rok,  Aleksander Zwierzyński na 8 mcy, Eugeniusz Czarnowski na 6 mcy, Stanisław Mierzwa, Zbigniew Stypułkowski, Józef Chaciński oraz Franciszek Urbański – wszyscy po 4 mce z zaliczeniem aresztu; natomiast: Stanisława Michałowskiego, Kazimierza Kobylańskiego oraz Józefa Stemlera-Dąbskiego uniewinniono; Antoni Pajdak skazany został w 11.1945 r. na 5 lat, a następnie zesłany do Krasnojarskiego Kraju; Źródło: Garlicki A., dz.cyt., s. 141.

[5] Mikołajczyk Stanisław (1901-1966) – rolnik, poseł na Sejm z PSL „Piast” w roku 1930-1935; od 1939 na emigracji, 1940-1943 wicepremier rządu polskiego na uchodźstwie; 11.1943r.-1944r. premier; przewodził delegacji polskiej na rozmowach w Moskwie; faktyczny przywódca opozycji od roku 1945; 02.1945-1947 wicepremier i minister rolnictwa Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej; 10.1947 r. opuścił kraj zagrożony aresztowaniem sowieckim; przywódca PSL na emigracji; Źródło: Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., dz.cyt. s.477.

[6] Gomułka Władysław (1905-1982) działacz polityczny; 1944-1949 r. wicepremier; 1945-1949 minister ziem odzyskanych; 10.1956r. – 12.1970 r. pierwszy sekretarz KC PZPR; odpowiedzialny za udział Polski w interwencji zbrojnej w Czechosłowacji w roku 1968; odpowiedzialny za użycie broni w wydarzeniach grudniowych 1970 r., za co ostatecznie odsunięto go od władzy; Źródło: Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., dz.cyt. s.209.

[7] A.Garlicki, dz.cyt., s. 142

[8] Kolektywizacja – nadanie czemuś formy zbiorowej; tu: łączenie drobnych indywidualnych gospodarstw rolnych w wielkie spółdzielcze przedsiębiorstwa rolne, oparte na wspólnej lub społecznej własności środków produkcji i na socjalistycznych zasadach podziału dochodów; uspółdzielczenie rolnictwa; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 1, s. 956.

[9] Nacjonalizacja – likwidacja prywatnej własności środków produkcji i przejęcie ich na własność społeczną przez państwo; stanowi niezbędny etap przechodzenia od kapitalistycznych do socjalistycznych stosunków społeczno-ekonomicznych ; unarodowienie, upaństwowienie; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 2, s. 243.

[10] Industrializacja – rozwój gospodarczy kraju w kierunku w kierunku przemysłowym, wprowadzanie wielkoprzemysłowej techniki do gospodarki w kraju; uprzemysłowienie; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 1, s. 785.

[11] Kacyk – urzędnik, zwłaszcza prowincjonalny, sprawujący władzę w sposób samowolny, arbitralny i często wykorzystujący swoje stanowisko do celów osobistych; Źródło: Szymczak M.(red.), dz. cyt., t. 1, s. 852.

[12] A.Garlicki, dz.cyt., s. 159.

[13] Zambrowski Roman (1909-1977) do 09.1944 r. szef Zarządu Polityczno-Wychowawczego WP; członek Rady Państwa w latach 1947-1955; potem jeden z sekretarzy KC PZPR; 1955-1956 minister kontroli państwowej; w 1968 usunięty z PZPR; Źródło: Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., dz.cyt. s.829.

[14] A.Garlicki, dz.cyt., s. 159

[15] Mały Kodeks Karny – Dekret o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie budowy państwa z dnia 13.06.1946 r.; przewidywał bardzo surowe represje przeciwko władzom państwa i ustrojowi PRL; obowiązywał do 1969 roku; był podstawą licznych oskarżeń w wielu procesach politycznych; Źródło: Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., dz.cyt. s.1025.

[16] Nacjonalizm – postawa społeczno-polityczna i ideologia postulująca nadrzędność interesów własnego narodu wyrażająca się w egoizmie narodowym, dyskryminowaniu innych narodów, nietolerancji i wrogości w stosunku do nich; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 2, s. 243.

[17] Szowinizm – ideologia i postawa wyrażająca się w bezkrytycznym stosunku do własnego narodu, oraz pogardzie i nienawiści do innych narodów i w uznawaniu prawa do ich ujarzmienia; skrajna forma nacjonalizmu prowadząca do polityki dyskryminacji, wyzysku i ucisku narodowego; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 3, s. 421.

[18] Pogrom Kielecki – miał miejsce 4.07.1946 r.  w trakcie którego zginęło 42 osoby; nieudolne powstrzymanie go przez lokalne władze porządkowe i wojsko stwarza poszlakę, jakoby za jego organizacją stały sowieckie służby bezpieczeństwa; efektem końcowym zatrzymano ponad 60 uczestników pogromu w tym wielu wojskowych. Pogrzeb ofiar tzw. Pogromu kieleckiego odbył się 8 lipca 1946 r. z udziałem prawie 10.000 osób i w asyście kompanii honorowej WP oraz kilku przedstawicieli niskich szczebli władzy państwa; 12.07.br rozpoczął się proces 12 cywili najbardziej czynnych uczestników zajść. Rezultatem było 9 wyroków śmierci (wszystkie wykonano) i więzienie. W 12.1946 r. sądzono także żołnierzy uczestniczących w zajściach.. Jeden uzyskał dożywocie (za dobicie bagnetem), reszta do 5 lat więzienia; Źródło: Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., dz.cyt., s. 968; www.historia.pl;

[19] A.Garlicki, dz.cyt., s. 163-165.

[20] Do całej „Akcji WISŁA”, a przede wszystkim do akcji przeciwko „podziemiu” użyto sił o wartościach: 47 pułków piechoty, 2 brygady artylerii ciężkiej, 18 pułków artylerii lekkiej, 5 samodzielnych dywizjonów artylerii ciężkiej, 5 pułków czołgów, 3 pułki artylerii pancernej, 3 pułki kawalerii, oraz 1 pułk saperów. Oprócz tego siły KBW (2 pułki, 14 batalionów operacyjnych, 18 batalionów ochrony, 13 kompanii konwojowych). Także WOP, UB i MO (około53.000 funkcjonariuszy), jak również ORMO (około 100.000 funkcjonariuszy). Tylko w latach 1945-1948 sam Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeprowadził 32.988 akcji, aresztował 43.699 wrogów ludu i zaplutych karłów reakcji, ranił 434 i zabił 1950 wrogów, ponieważ raczej nie przepadał za „braniem do niewoli”; Źródło: Piecuch H., W.Jaruzelski – ból władzy, Warszawa 2001, s. 89 i 205.

[21] Mentor – nauczyciel, wychowawca, mądry doradca; człowiek stale pouczający kogoś, lubiący prawić morały; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 2, Warszawa 1979, s. 139.

[22] Bolesław Bierut (1892-1956) działacz polityczny; od roku 1912 w PPS Lewicy; od roku 1918 w Komunistycznej Partii Robotniczej Polski (KPP), bardzo silnie związany z wywiadem radzieckim; od roku 1943 w kierownictwie PPR; w latach 1944-1947 prezydent Krajowej Rady Narodowej; w okresie 1947-1952 pierwszy prezydent RP; później w centralnym kierownictwie PPR, a następnie KC PZPR; odpowiedzialny za masowe represje polityczne społeczeństwa polskiego; zmarł w Moskwie po XX Zjeździe KPZR; Źródło: Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., Leksykon historii Polski, Warszawa 1995, s. 52.

[23] Konstanty Rokosowski (1896-1968) Marszałek Armii Czerwonej; w wojsku od roku 1918; w latach 1937-1940 więziony; w latach 1942-1945 dowódca frontu; wyróżnił się w bitwach o Stalingrad i Kursk; od roku 1944 Marszałek ZSRR; w okresie 1945-1949 dowódca wojsk sowieckich w Polsce; 1949-1956 minister obrony narodowej i marszałek Polski; w ścisłym kierownictwie partii; powrócił do ZSRR w 11.1956 roku; Źródło: Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., dz.cyt., s. 633.

[24] A. Garlicki, Historia 1939-1996/97, Warszawa 1997, s. 234.

[25] Michał Rola Żymierski ()1890-1989) – marszałek Polski; dowódca pułku w Legionach Polskich; w wojnie polsko-boszewickiej dowódca brygady i dywizji piechoty; w 1927 skazany za nadużycia gospodarcze; następnie we Francji gdzie związał się z wywiadem sowieckim; w okresie I-VII 1944 roku naczelny dowódca AL; później szef resortu obrony narodowej PKWN; w okresie 1952-1955 więziony pod fałszywymi zarzutami; w latach 1956-1967 prezes NBP; w latach 1981-1986 znów w szeregach kierownictwa partii KC PZPR; Źródło: Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., dz.cyt. s. 853.

[26] Tamże s. 235.

[27] Tamże, s. 236.

[28] Tamże,

[29] Tamże, oraz s. 241.

[30] Tamże, s. 237.

[31] Tamże,

[32] Stonka – Leptinotarsa decemlineata; amerykański chrząszcz z rodziny stonkowatych o długości ciała 10-12 mm, o ubarwieniu żółtym z 10 czarnymi pasami na pokrywach skrzydeł; groźny szkodnik ziemniaka, zawleczony do Europy w XIX wieku; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 3, s. 338; A. Garlicki., dz.cyt., s. 244.

[33] Socrealizm – także „realizm socjalistyczny”; metoda twórcza służąca wyrażaniu istotnych, klasowych i rewolucyjnych konfliktów epoki, zjawisk społecznych i politycznych w sposób zgodny z materializmem historycznym; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 3, Warszawa 1981, s. 27.

[34] Martyrologia – cierpienie, męczeństwo; martyrologia narodu np. w obozach koncentracyjnych; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 2, s. 114.

[35] Regionalizm – zwany inaczej „dziedzictwem kulturowym człowieka”, a zawartym w Karcie Regionalizmu Polskiego (Wrocław 25.09.1994 r.); gwarantowany głównie przez Konstytucję RP w art. 5 i 6; Zarządzeniu Prezesa Rady Ministrów z 27.07.1999 r. Nr 41; Założenia programowe MEN z roku 1995 oraz: Europejską Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności; Konwencją ramową o ochronie mniejszości narodowych; Europejską Kartą Języków Regionalnych i Mniejszościowych; Rekomendacją o Ochronie Folkloru i Sztuki Ludowej; Ateńską Kartą Mniejszości.

[36] A. Garlicki., dz.cyt., s. 245

[37] Miraż – niezniszczalne marzenie, złudzenie, ułuda szczęścia, równości, sprawiedliwości, dobrobytu; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 2, s. 184.

[38] M. Czajka, M. Kamler, W. Sienkiewicz, dz.cyt., s. 1078

[39] Inwigilacja – systematyczna tajna obserwacja kogoś, tajny nadzór nad kimś, śledzenie; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 1, s. 806.

[40] Infiltracja – powolne przenikanie obcych wpływów, przedostawanie się ideologii lub kultury; Źródło: Szymczak M., dz.cyt., t. 1, s. 788.

[41] Analfabetyzm – brak umiejętności czytania i pisania u osób powyżej określonego wieku; brak elementarnych wiadomości z jakiejś dziedziny; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 1, s. 49.

[42] Postrzeganie – uświadamiać sobie wrażenie wywołane działaniem bodźca zewnętrznego na analizator zmysłowy; spostrzec, zauważyć, zobaczyć; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt. t. 2, s. 845.

[43] Kolektyw – zorganizowana grupa, zespół osób związanych wspólną pracą, działalnością, celami, dążeniami; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 1, s. 957.

[44] Indywidualizm – poczucie niezależności i odrębności osobistej; postępowanie odbiegające od ogólnie przyjętych wzorów, rozpowszechnionych sądów, stosowanej praktyki, czasem nie liczące się z normami społecznymi; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 1, s. 786.

[45] A. Garlicki., dz.cyt., s. 245-246.

[46] tamże, s. 246.

[47] tamże, s. 247.

[48] tak zwano miasto w okresie: 9.03.1953-20.12.1956 r.; Źródło:  Dz.U. z roku 1956 Nr 58, poz. 269.

[49] z dniem 1 czerwca w całym państwie czechosłowackim demonstrowało około 250.000 osób, a strajkowało około 360.000 osób; w Pilźnie 1953 r. zastrajkowało około 20.000 pracowników zakładów lokalnych; skierowano przeciwko nim około 1.140 żołnierzy, około 450 milicjantów i 592 osoby z szeregów Straży Granicznej; zamieszki krwawo stłumiono, zginęło około 40 osób; w dniach 13-22 lipca 1953 roku sądy doraźne skazały 331 osób, w tym 48 kobiet; Źródło: Tygodnik Powszechny Nr 25 z dnia 22 czerwca 2003 roku

[50] tamże, s. 247-248.

[51] Janczar – żołnierz dawnej regularnej piechoty tureckiej, tworzonej początkowo z chrześcijańskich brańców zmuszonych do przyjęcia islamu i poddanych sułtana pochodzenia nietureckiego, później z rodowitych Turków; Źródło: Szymczak M.(red.), dz.cyt., t. 1, s. 822; słynęli z okrucieństwa i zabijania jeńców.

[52] tamże, s. 248-249.

[53] aresztowany pod fałszywymi zarzutami w roku 1953; oskarżono go i jeszcze trzech księży, oraz 1 zakonnicę o szpiegostwo na rzecz Zachodu; zastosowano wymyślne metody śledcze i wyrafinowane przesłuchania; do szpiegostwa „dorzucono” jakoby szeroki handel walutami, oraz kolaborację na watykańsko-zachodnią rzecz osłabienia władzy socjalistycznej w Polsce; złamany w śledztwie biskup przyznał się do zarzucanych czynów, za co został skazany w procesie pokazowym na 12 lat więzienia; skutkiem zabiegów władz Kościoła katolickiego zwolniony z dniem 2 czerwca roku 1957 powrócił do swojej diecezji, zmarł schorowany w roku 1963; Źródło: Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., dz.cyt., s. 292; Garlicki A., dz.cyt., s. 234-251

[54] kardynał Polski; organizator zawodowych związków chrześcijańskich we Włocławku; od 1944 roku kapelan AK w Puszczy Kampinowskiej; od roku 1948-1981 arcybiskup i metropolita gnieźnieński i warszawski, prymas Polski; w okresie 09.1953 r.-10.1956 r. internowany za sprzeciw w ingerencję władz państwa w sprawy wewnętrzne Kościoła; inicjator obchodów tysiąclecia chrztu Polski w roku 1966; współautor orędzia biskupów Polski do biskupów niemieckich; zmarł w roku 1981; Źródło: Czajka M., Kamler M., Sienkiewicz W., dz.cyt., s. 821; Garlicki A., dz.cyt., s. 234-251.

 

Blask czerwonego terroru

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.