dr Włodzimierz Nikitenko – blog historyczny

18 lutego 2015
Kategorie: Bez kategorii

Amerykańskie zbrodnie w Wietnamie

Opublikowano: 18.02.2015, 16:36

Ceną wielkości,
jest odpowiedzialność…

/ Winston Churchill /

Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, położone na kontynencie amerykańskim. Wiadomo, że za nim ukształtowała się siła i mocarstwowość tego kraju, pomimo jego młodego wieku jako państwa, musiało się w nim bardzo wiele wydarzyć, zaistnieć, zmienić. Wiadomo również, iż obecnie tę niewątpliwą potęgę często postrzega się, a nawet porównuje, do jednego z najbardziej zaborczych „żandarmów świata”. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że właśnie USA swoje dalsze istnienie, odbiera w kategoriach bliżej niezrozumiałej do końca „misji”. Z jednej strony zastrzega sobie jakoby pilnowanie porządku świata wszechwładnego kapitału, z drugiej natomiast, stawia się w roli obrońcy granic demokracji oraz humanitaryzmu i podstawowych wartości życia człowieka. Zachodzi jednakże coraz bardziej poważna obawa, czy wynika to z powodu budzenia ducha nieodpartej chęci do „zapanowania nad światem”, czy tylko forsowania jakiejś skrajnej „megalomańskiej” idei…
Zakończenie II wojny światowej, w pełni uświadomiło wszystkim krajom świata posiadającym „terytoria zamorskie” (kolonie), że czas bezwzględnego wyzysku człowieka przez człowieka, formalnie zmierza wreszcie ku ostatecznemu końcowi. Wszelkie, nawet bardzo maleńkie narody globu ziemskiego, pragnęły przede wszystkim… niepodległości. Bez wątpienia, ważnym i naprawdę głośnym sygnałem do wzmożenia wszystkich absolutnie ruchów niepodległościowych, była niestety, możliwość zaistnienia na mapach świata pierwszego komunistycznego państwa, jakim był Związek Sowiecki. Wiadomym wszem i wobec był również fakt, że Sowieci wspomogą każdy tego typu odruch, choćby zaledwie tylko pozorowany. Państw do zrzucenia zależności kolonialnej (choć nie tylko), było w tym czasie stosunkowo więcej, niż można było przewidzieć.
W roku 1945, mimo ciągłej jeszcze okupacji japońskiej obszaru Półwyspu Indochińskiego, swoją niepodległość, bez względu na istniejącą rzeczywistość, ogłosiły między innymi państwa: Laos i Kambodża. Przy czym fakt ten spowodował natychmiast, reakcję dotychczasowego władcy kolonizacyjnego, państwo francuskie, które na tereny swoich byłych kolonii, znów weszło zbrojnie z wojskiem, rozpoczynając przywracanie stanu zależności, sprzed okresu wojny. Wznawiając inwazję, przerzucając na ten obszar tysiące żołnierzy między innymi ze słynnej francuskiej Legii Cudzoziemskiej.
Wielkim zaskoczeniem dla międzynarodowego forum, było ogłoszenie z dniem 7 marca roku 1945 Wietnamu, jako państwa niepodległego. Sytuacja automatycznie nasiliła wywołanie znacznego już konfliktu ze skutkiem zbrojnym w tym rejonie świata. Francuzi manifestowali wtedy już dość widocznie swoją wielkość, siłę, a przede wszystkim obecność, bezwzględną rzezią ludności cywilnej w postaci między innymi zmasowanego nalotu bombowego w dniu 23 listopada 1946 roku na Hajfong w pobliżu Hanoi, w którym zginęło tysiące niczemu niewinnych cywili. Gdy oczywiście już wszyscy zwrócili uwagę na stan faktyczny, Amerykanie, jako dyżurny „strażnik” ONZ, wysłali natychmiast w „zapalny” rejon, siły pokojowe w postaci własnego „kontyngentu” w barwach międzynarodowych. Wiadomo również, iż amerykańska obecność „w rejonie”, była od tej pory z roku na rok coraz większa, szersza i coraz bardziej zaangażowana.
Kolejnym szokiem dla omawianego obszaru, był dokonany z dniem 7 lutego roku 1950, rozpad państwa wietnamskiego na dwa całkiem formalne i niezależne twory: Wietnam Północny ze stolicą w Hanoi, pod przywództwem Ho-Chi-Minha, wyraźnie już kierujący się w stronę komunizmu sowieckiego i chińskiego (z biegiem czasu państwo zyskało nową nazwę jako: Demokratyczna Republika Wietnamu – dalej DRW); oraz Wietnam Południowy, zwany również: Republiką Wietnamu ze stolicą w Sajgonie, i „marionetkowym” cesarzem dokładnie skompromitowanym przez Japończyków – Bao-Daiem, który kierował się w stronę obrony interesów warstwy bogaczy i klas posiadających, a wspieranym przez byłych kolonizatorów francuskich. Nieformalnie, po dokonaniu podziału granicy, przystąpiono niemalże od razu do likwidacji ludzi „niewygodnych” lub sympatyzujących z ruchem komunistycznym na terenie całego państwa wietnamskiego, a pro-zachodniego: Republiki Wietnamu, w szczególności. Siły policyjne i nie tylko, starały się wyłapać i „przekonać” do swoich racji odpowiednio kierowanym tłumaczeniem, a nawet metodami niekiedy z „arsenału piekła”. Generalnie, według raportu Julesa Mocha, strona francuska do roku 1954 wprowadziła na obszar Indochin około 400.000 żołnierzy (przeważnie z garnizonów stacjonujących dotąd na terenie Afryki, a więc zaprawionych w walce o „właściwy” charakter kolonialnej potęgi z charakterystycznym dla niej ostrym „rasizmem” włącznie). Najprawdopodobniej, z tej ogólnej wartości zginęło około 92.000, a około 114.000 zostało rannych i kontuzjowanych. Koszty prowadzonych działań wojennych sięgnęły łącznie około 7 miliardów dolarów.
Francja jak obecnie wiadomo, nie była jednak w stanie sama poradzić sobie z ”wymykającym się spod kontroli” problemem. Tym bardziej, iż z dniem 7 maja 1954 roku, prawie 16.000 żołnierzy francuskich znalazło się w beznadziejnym okrążeniu sił komunistycznych pod Dien-Bien-Phu. Nie pomogło im nawet wsparcie własnych sił desantowych. Wszyscy znaleźli się w niewoli, bądź zginęli. W rezultacie, siły francuskie uwikłane do tej pory w konflikt, zmuszone zostały do całkowitej kapitulacji. Granica między oboma państwami wietnamskimi natomiast, stanowiła od tej chwili dodatkowy punkt zapalny w toczącej się już bezwzględnej wojnie.
Okres ostatniej fazy walk francuskich w Wietnamie, a ściślej: od 26 kwietnia do 20 lipca 1954 roku, to również czas międzynarodowych rozmów w Genewie, nad toczącym się konfliktem właśnie z terenu Azji południowo-wschodniej. W rozmowy zaangażowane były głównie: Stany Zjednoczone, ZSRR, Chiny, Francja i Wielka Brytania. Rezultatem było 12 doniosłych dokumentów: 3 układy o zaprzestaniu działań wojennych w Wietnamie, Kambodży i Laosie, 7 deklaracji rządowych, 1 porozumienie Francji z DRW, oraz 1 dokument końcowej deklaracji całości obrad. Ten końcowy akt, zawierał 13 punktów, regulujących przyszłe stosunki wszystkich trzech wymienionych państw indochińskich. Przy czym, USA „przyjęły do wiadomości układy o zaprzestaniu działań wojennych”, oświadczając jednocześnie, że powstrzymają się od groźby użycia siły, w celu naruszenia tychże postanowień. Musiały ponadto przestrzegać, jako siły międzynarodowe, by mogło zaistnieć „prawo rozdzielonych narodów do zjednoczenia na drodze wolnych wyborów”. Oczywiście pod nadzorem i pieczą ONZ, a jak wiadomo, organizację tę w omawianej strefie, reprezentowały właśnie USA, „wymuszając” pokój między stronami walczącymi. Jednocześnie, ówczesny prezydent USA – Dwight David Eisenhower, oświadczył w dniu zakończenia konferencji – 21 lipca 1954 roku, iż USA musi bardzo uważnie sprawować swoją „misję”, ponieważ komuniści mogliby wtargnąć do pobliskiej Indonezji, nie mówiąc już o stanowieniu przez nich właśnie zagrożenia dla subkontynentu Indii. Ponadto zauważył, że Amerykanie nie uczestniczyli w podejmowaniu ostatecznych decyzji i nie są nimi związani (bardzo demonstracyjnie opuściły „w pewnej chwili” obrady, by potem do nich bez słowa najmniejszego wyjaśnienia powrócić). Tym samym, utworzyła się niezależna płaszczyzna, upoważniająca Amerykanów do realizacji ich własnych celów ekonomicznych i politycznych w „nowo powstałej” strefie wpływów.
W taki sposób pokrótce Amerykanie niezupełnie legalnie, uprawomocniali pobyt swoich „doradców” wojskowych, w płynącej nieprzerwanie od roku 1950 „pomocy finansowej” jakoby dla Republiki Wietnamu. Państwa, którym zaraz po rozpadzie Wietnamu, rządził początkowo kierowany wzorem kukły – cesarz Bao Dai (został zlikwidowany skutkiem zbrojnego zamachu stanu w roku 1955), a następnie, kolejny amerykański „kacyk” Ngo-Dinh-Diem. Ten „niby-zakonnik”, wielce oddany, przydatny dla amerykańskiej władzy; potrafił sprytem i przebiegłością umieścić całą swoją rodzinę na najwyższych stanowiskach w powstałym państwie. Wsławił się bardzo bezwzględnym i niezwykle krwawym tłumieniem wszelkich ruchów narodowowyzwoleńczych przy pomocy terroru, barbarzyństwa i coraz bardziej rosnącego okrucieństwa. Trzeba pamiętać przy tym, ze wówczas „amerykańska pomoc”, niezależnie od świadczonej już transportowej obsługi lotniczej z pełną obsadą personelu technicznego, sięgała tymczasem około 0,5 miliarda dolarów rocznie (w różnorodnym sprzęcie, broni, wyposażeniu).
Od momentu ostatecznego opuszczenia garnizonów Wietnamu, Laosu i Kambodży przez wojska francuskie z końcem lipca roku 1954, świat w bardziej świadomy sposób, zaczął coraz wyraźniej postrzegać wciąż toczącą się już od teraz „wojnę wietnamską”, czyli wojnę wyraźnie pro-zachodniej Republiki Wietnamu, z próbującą ją opanować partyzantką komunistyczną o wyraźnie prosowieckich cechach. Wtedy też, w mniej lub bardziej legalny sposób, „przemycano” już coraz większe ilości amerykańskiego wojska i sprzętu bojowego w ten „wojenny” region. Formalnie, dla wsparcia działań oficjalnych i nieoficjalnych stron walczących, oczywiście po „właściwej” stronie. Przy czym coraz częściej i głośniej, sama Republika Wietnamu, zaczęła w sposób bardziej widoczny żałować natarczywej obecności amerykańskich „gości” w swoim państwie. Rdzenni obywatele wietnamscy byli coraz bardziej poniżani i uzależniani od absolutnie „wszystkiego co amerykańskie”, łącznie z notorycznym łamaniem ich praw w życiu codziennym. Coraz wyraźniej też, bez specjalnego nagłaśniania sytuacji, zaczęło być powszechnie wiadome, że faktycznie obszar. „wojny wietnamskiej”, powoli nabierał cech kolejnego „światowego poligonu doświadczalnego” mocarstw, na płaszczyźnie prób z nowymi rodzajami sprzętu, broni, strategii i technik walki.
Rosja Sowiecka nigdy wprawdzie formalnie nie wypowiedziała się na temat jakoby swojego udziału w tym konflikcie, choć czysto publiczną tajemnicą pozostawało, że ma tam nawet „swoje udziały” (podsłuch elektroniczny, udana próba złamania amerykańskich szyfrów, nowoczesna broń i nowoczesne środki taktycznego pola walki). Wciąż wzrastała przy tym niewspółmiernie rola wszelkich „doradców”, „ekspertów” oraz „instruktorów” wojskowych obu zainteresowanych stron. Ich liczba, ze strony amerykańskiej w latach tylko 1957-1959 zwiększyła się oficjalnie z 300 osób niekoniecznie tylko cywilnych, do około 2.000 oficerów i podoficerów służby zawodowej różnych specjalności, a wywodzących się ze wszystkich rodzajów broni (lotnictwo, marynarka, piechota).
W roku 1961, na wyraźną prośbę coraz ostrzejszego reżimowego przywódcy – Ngo-Dinh-Diem’a, kierowaną do nowo wybranego wówczas prezydenta USA – Johna Fitzgeralda Kennedy’ego, skierowano bardziej znaczną pomoc dla strony rządowej. Był to miedzy innymi okręt wojenny USS „Core”, który przywiózł 33 śmigłowce bojowe H21-C wraz z załogami i personelem naziemnym, zwiększając tym samym oficjalnie obecność amerykańską w tej strefie do około 1.500 żołnierzy. Niestety, prezydent Kennedy okazał się niewłaściwym człowiekiem, w wielce niewłaściwym miejscu i czasie. Dążył mianowicie do ogólnoświatowego rozbrojenia i przerwania wyścigu zbrojeń, które dopiero nabierały właściwego rozpędu dla finansów i gospodarki światowej. Jego polityka wywołała olbrzymi opór konserwatystów, wynikiem czego, musiał rozstać się z tym światem za sprawą zamachu z 22 listopada 1963 roku w Dallas w stanie Teksas.
Również w roku 1963, ale trochę wcześniej, bo 2 listopada, w dość niejasnych okolicznościach, Amerykanie „pozbyli się” również Ngo-Dinh-Diem’a, który oficjalnie zginął w zupełnie przypadkowo zbombardowanym akurat „własnym” pałacu prezydenckim.
W lipcu roku 1964, kolejny prezydent USA – Lyndon Baines Johnson, podniósł oficjalny stan kontyngentu amerykańskiego wojska już do 21.000 – 23.000 żołnierzy. Nie pozostawało to bez „wyraźnej” przyczyny. Otóż z dniem 31 lipca roku 1964, doszło do „dziwnego” incydentu w Zatoce Tonkijskiej u wybrzeży Wietnamu Północnego. Otóż 3 północno-wietnamskie kutry torpedowe patrolujące obszar sił komunistycznych, ostrzelały (prowokacja, a może przypadek) amerykański niszczyciel USS „Maddox”, który zresztą natychmiast otrzymał wsparcie od znajdującego się pobliżu amerykańskiego lotniskowca USS „Ticonderoga” (oba okręty prowadziły wówczas wzmożony nasłuch elektroniczny nad przechwytywaniem informacji „wroga”). W efekcie tego starcia, zatopiono 1 kuter, a pozostałe dwa, bardzo poważnie uszkodzono. Sami Amerykanie wyszli z tego „starcia” zaledwie ze stratami „powierzchownymi”. Wojna zaczynała coraz bardziej przybierać na sile. Nie wszystko niestety „szło po myśli” amerykańskiej. Prowadzone już w tym czasie coraz większe mobilizacje na kontynencie amerykańskim, jak również ich zwiększanie na ziemi wietnamskiej Republiki Wietnamu, zaczęły odsłaniać faktyczny potencjał klęski amerykańskich sił i dążeń. Niezależnie bowiem, od prowadzonych działań i walk, tylko w roku 1964 zanotowano około 80.000 „dezercji” ze służby wojskowej. W rok później: 1965 – skala tego przestępstwa się zawyżyła. Dezerterów było już około 100.000 osób, z czego około 40.000, tylko żołnierzy zawodowych.
Wiadomo również, że z dniem 2 marca roku 1965, z nieformalnym przyzwoleniem parlamentu i prezydenta USA (formalna zgoda nigdy nie została wydana), rozpoczęto oficjalne amerykańskie naloty bombowe na zbuntowane miasta i wsie ziemi wietnamskiej, zarówno północnej, jak i południowej części niby oddzielnych państw, wyraźnie sympatyzujących jednakże z ruchem komunistycznym. Od tej pory też, włączano formalnie coraz więcej regularnych oddziałów amerykańskich do walki z proradzieckim ruchem komunistycznym, czasami nazywanym „VietCongiem”. Wiadomo, że już w roku 1967 siły amerykańskie walczące przeciwko komunistom sięgały około 500.000 żołnierzy. Wiadomo również, że do roku 1968, amerykańskie lotnictwo strategiczne oficjalnie zrzuciło na obszar Wietnamu Północnego około 605.000 ton różnego rodzaju bomb (na sam most Ham Rong zrzucono około 3000 bomb, a jednak nadal stoi). Natomiast z dniem 16 marca roku 1968 świat zadziwiła totalna masakra bezbronnej ludności cywilnej w amerykańskim wydaniu w stosunku do około 300 osób wietnamskiej wioski My Lai (oficer dowodzący tą akcją – porucznik Calley został po niej skazany na dożywocie; jednakże po paru latach, skutkiem zmian w polityce USA, został wypuszczony na wolność).
Z dniem 30 kwietnia 1970 roku, kolejny prezydent USA – Richard Nixon, nakazał wkroczenie wojskom amerykańskim na teren Kambodży w celu jakoby zniszczenia baz komunistycznych oddziałów tzw. Czerwonych Khmerów, bardzo wyraźnie sprzyjających natenczas siłom komunizujących partyzantów. W roku 1973 nastąpiło większe formalne zawieszenie broni pomiędzy USA, a wietnamską partyzantką komunistyczną. Ostatecznie z dniem 30 kwietnia roku 1975, kiedy formalnie padł Sajgon, Amerykanie „poganiani” czasem i niesprzyjającymi okolicznościami, musieli przyznać zwycięstwo komunistom. Tym samym zakończyli wszelkie działania bojowe na terenie państw Wietnamu. Przyznali się do ewidentnej klęski, wycofując się ostatecznie z tej wojny.
Partyzantka komunistyczna zajęła cały obszar państw wietnamskich, doprowadzając formalnie do powstania 2 lipca roku 1976, jednolitego państwa wietnamskiego pod nazwą – Socjalistyczna Republika Wietnamu. Oficjalne „podliczenie strat” tych wszystkich prowadzonych wtedy działań, jest dość przerażające.
• straty państw wietnamskich:
– Wietnam Południowy: 196.863 zabitych i około 502.000 rannych i kontuzjowanych
– Wietnam Północny i siły Vietkongu: około 900.000 zabitych, około 250.000 rannych
i kontuzjowanych
– łącznie na terenie obu państwa straty około 2-3 milionów ludności cywilnej
• straty USA: 58.325 zabitych i około 313.000 rannych i kontuzjowanych (przy czym 153.311 z trwałym inwalidztwem, 2.413 zaginionych)
• straty sojuszników amerykańskich łącznie: 5.225 zabitych i około 12.000 rannych i kontuzjowanych. Do czynnych w konflikcie wtedy sojuszników należeli: Korea Południowa, Filipiny, Australia, Nowa Zelandia, Tajlandia.

Tymczasem władze komunistyczne w okresie lat 1976-1980 znaczną część ludności dawnej tzw. Republiki Wietnamu, około 1,5 miliona przesiedlili z miasta na wieś, wprowadzając kolektywizację rolnictwa i rozwijając przemysł ciężki. Niestety, zupełnie nietrafnie podjęte decyzje spowodowały ruinę kraju i jego gospodarki. Zmusiły w ten sposób władze do przeprowadzenia reform ukierunkowanych na gospodarkę rynkową przy zachowaniu jednocześnie silnej ingerencji państwa. Stosunki z USA odbudowano na nowo dopiero z początkiem lat 90, a konkretnie w roku 1994.
Państwo wietnamskie z początkiem roku 2000 zajmowało obszar około 331.000 km² i było zamieszkiwane przez około 79 milionów ludności.

Przyglądając się bliżej kwestii dokonanych w tej wojnie przekroczeń, naruszenia lub wręcz złamania prawa, bestialstwa i mordu pozbawionego nawet cech wspólnotowych dla rasy ludzkiej, z pominięciem priorytetowego zagadnienia nieuzasadnionego „skierowania człowieka, przeciw człowiekowi”, oraz zagadnień przeniesionego z ziemi amerykańskiej pierwiastka „rasizmu”, niejednokrotnie budzi ogólne szok i powszechną niemoc zrozumienia:
• przez wiele lat Amerykanie utrzymywali, iż ich „doradcy”, ani siły militarne nie uczestniczą w konflikcie, a tym bardziej w kierowaniu nim
• bardzo długo kłamliwie informowano świat, że lotnictwo amerykańskie nie używa środków i broni chemicznej; po pewnym czasie dopiero przyznano, że używa, ale są one nieszkodliwe dla ludzi i zwierząt. Miały tylko jakoby oczyścić drzewa i krzewy z liści – dla lepszej widoczności (powszechnie używano m.in.: 50 popularnych najczęściej stosowanych herbicydów, napalm, biały fosfor, zagęszczona benzyna, gazy trujące, arszenik, arsenian ołowiu i manganu, cyjanofum, defolianty), wywołujące u atakowanej ludności m.in.: niewyobrażalne wprost cierpienie, ból, a w końcu powolną śmierć; całkowite bezmyślne niszczenie zwierząt gospodarskich i domowych, warzyw i owoców, wszelkich innych plonów
• czynnie wsparli umieszczenie w okresie władzy reżimu Ngo-Dinh-Diem’a około 350.000 osób jako więźniów politycznych, rozmieszczonych w około 16.000 obozów, w których tortury prowadzono w sposób niezwykle przemyślny i wyuzdany przez 24 godziny na dobę
• chcąc zapobiec, w możliwie najszerszej linii wsparcie chłopów dla partyzantki komunistycznej, około 160.000 chłopów rozstrzelano chociażby tylko za ucieczkę z wiosek, a około 700.000 trwale okaleczono
• reżim Ngo-Dinh-Diem’a z wydatną pomocą „doradców” amerykańskich budował na podbijanych terenach tzw. „wioski strategiczne” (otoczone ostrą palisadą i fosą z wodą, oraz drutami kolczastymi, gdzie obecne były wciąż patrole z bronią i psami); zganiano do tych miejsc również setki i tysiące młodych kobiet, by służyły dla „sprawiania przyjemności” żołnierzom, także amerykańskim; do roku 1963 umieszczono w tych „wioskach” około 65 % całej ludności wiejskiej – prawie 7 milionów osób (dozorowało te miejsca około 300.000 agentów tajnej policji rządowej; a docelowo zamierzano umieścić około 15 milionów osób)
• przeciętna miesięczna oficjalna wartość strat po stronie amerykańskiej i Wietnamu Południowego wynosiła około 4.000 ludzi
• Centralna Agencja Wywiadowcza (dalej: CIA) miesięcznie wydawała oficjalnie około 250.000 dolarów na prywatne zaangażowane armie, intrygi i szpiegostwo
• tylko w roku 1963, według amerykańskiego generała Paula D. Harkinsa zabito… 30.000 chłopów wietnamskich za „ponury wygląd’ i brak wiedzy „czy sprzyja komunistom, czy jest niezadowolona z rządów Sajgonu”, ale przy tym ucieka na widok amerykańskich żołnierzy
• według przywódcy buddystów Frontu Wyzwolenia Narodowego – Thich-Thien-Hao do roku 1963 zabito około 160.000 osób, 700.000 torturowano i okaleczono, 400.000 uwięziono, 31.000 zgwałcono, 4.000 spalono żywcem, 3.000 wyrwano wnętrzności i wątrobę
• według „Biuletynu Studenckiego Zrzeszenia Zwolenników Pokoju” z okresu 04.1963 roku ujawniono, że do końca roku 1962 w wietnamskich obozach umieszczono około 45.000 studentów
• wypróbowywano „nową” broń, jak chociażby: karabin AR 15; zastosowanie bomby „lazy-dog”(przypomina wyglądem granat, w środku około 250 stalowych i ostrych jak brzytwa drzazg); tylko w 04.1965 r. na prowincję Than Hoa zrzucono około 10.000 pojemników z takimi bombami
• z dniem 5 maja 1963 roku agencja Associated Press ujawniła wytyczne dla administracji amerykańskiej w Wietnamie, gdzie mówi się miedzy innymi:
1. nie dopuszczać korespondentów do rejonów, w których walki wyłącznie lub prawie wyłącznie prowadzą wojska amerykańskie
2. nie dopuszczać korespondentów do rejonów, w których może okazać się, że nie osiągnięto pełnej uległości społeczeństwa południowowietnamskiego
• według informacji zawartych w „New York Herald Tribune” z dnia 3 lutego 1964 roku, armia amerykańska, za pośrednictwem generała Paula D.Harkinsa, umożliwiała w okresie prowadzenia intensywnych walk także ogromne malwersacje finansowe, m.in.: żona wybitnego generała Can uczestniczyła w potężnej aferze narkotykowej; pewne towarzystwo transportu lotniczego ”Air America” zarejestrowane w stanie Delaware, uczestniczy w konflikcie Półwyspu Indochińskiego… wynajmując około 200 samolotów, które w jedną stronę przewożą południowowietnamskie oddziały specjalne do różnych miejsc, a w drugą stronę zabierają ładunek… opium na rynki USA, przy czym kierują tymi maszynami amerykańscy piloci wojskowi
• prowadzenie kampanii propagandy w stosunku do postrzegania wojny oczami dziecka i jego rodzica: z dniem 10 września („Dzień Dziecka” w DRW) początkowo, od roku 1965, zrzucono na 5 miast w DRW około 10.000 paczek z zabawkami lub przyborami szkolnymi, z napisami: „od dzieci południowowietnamskich dla dzieci Wietnamu Północnego” (sporządzono je za zainwestowane pieniądze amerykańskie). Nieco później, paczki te zawierały już „zabawki” miny-pułapki, które jeżeli nie zabiły dziecka od razu, to trwale okaleczały
• od początku, do końca wojny, najpierw Amerykanie w „mieszanych” załogach z Wietnamczykami, a potem już sami, masowo wykonywali loty bombowe na szkoły, szpitale, sierocińce, drogi, domy opieki, a nawet szpitale dla trędowatych i sanatoria.
Zamiast dokonać próby jakoby mającej sens w tym miejscu rekapitulacji końcowej całej omawianej problematyki, proszę zestawić jeszcze kilka jakże istotnych dla tego miejsca i sytuacji „obrazów” dyktowanych z pogranicza „twardej ekonomii” wielkiej finansjery współczesnego nam świata, które z jednej strony wszystko na wyraz bardzo wyraźnie tłumaczą… tylko czy naprawdę o to tylko chodzi?:
• USA z końcem lat 1960 posiadały około 3.500 baz wojskowych na całej kuli ziemskiej, które zapewniały w miarę pełną kontrolę kapitalizmu amerykańskiego nad 60 % ogólnych zasobów światowych. Taki stan wymuszał wydatkowanie około 16 milionów dolarów na godzinę/ na zbrojenia
• roczny budżet USA na zbrojenia tego okresu to około 60 miliardów dolarów, a przecież tylko jeden pocisk balistyczny „Atlas” to koszt 30 milionów dolarów (w przeliczeniu to wartość fabryki nawozów azotowych produkujących około 70.000 ton rocznie).
• Inne przeliczenie: 1 przestarzały pocisk balistyczny, to koszt budowy około 4 uniwersytetów, a 1 samolot TSR-2 to koszt około 5 nowoczesnych szpitali; 1 pocisk balistyczny ziemia-powietrze, to tylko koszt produkcji około… 100.000 traktorów
• Pentagon pozostaje właścicielem między innymi 32 milionów akrów ziemi w USA i ponad 3 milionów za granicą; z Pentagonem współpracowało na stałe około 10 wielkich „trustów” kapitalistycznych, zatrudniając około 1400 oficerów w stopniu powyżej majora, w tym około 260 generałów i admirałów
• Dla Departamentu Obrony w czasie prowadzenia tej wojny pracowało około 4 miliony osób, dalsze 4 miliony zatrudniał przemysł zbrojeniowy; 66 milionów osób w USA żyło w tym czasie w skrajnej nędzy, co równa się ludności 35 oddzielnych państw; przy czym miasta amerykańskie otaczają slumsy i to głównie biedni ponoszą ciężar podatków, służby wojskowej walcząc w wojnach „kolonialnych” bądź „napastniczych”
Literatura pomocnicza:
• Conboy K., War in Laos 1954-1975, Carvolton 1994.
• Dmochowski A., Wietnam 1962-1975, Warszawa 2004.
• Garlicki A., Historia 1939-1996/97, Warszawa 1997.
• Jenkins P., Historia Stanów Zjednoczonych, Kraków 2009.
• Kronika XX wieku. Ludzie i wydarzenia, Warszawa 1998.
• „New York Times” z dnia 22 lipca 1954 roku
• Russell B., Zbrodnie wojenne w Wietnamie, Warszawa 1967.
• Szymczak M.(red.), Słownik języka polskiego, t. 1-3, Warszawa 1978-1981.
• Ajdacki G.(red.), Wielki Atlas Świata, Warszawa 2003.

Obie grafiki wykonał: Patrycjusz Nikitenko

Komentarze

  1. ciekawa pisze:

    Co to znaczy, że 66 mln osòb żyło w USA w skrajnej nèdzy??? Skąd są te dane?

  2. Michał pisze:

    Nie chcę być uszczypliwy, ale nie ma takiego państwa jak Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.

  3. heban89 pisze:

    kapitalizm zawsze wygra… pytanie tylko, czy musi być przyniesiony na krwawych rękach Amerykanów…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.