dr Włodzimierz Nikitenko – blog historyczny

24 marca 2020

Okupacja a Sowieci roku 1939

Opublikowano: 24.03.2020, 15:18

Bardzo późno zdobywamy się na odwagę

w i e d z e n i a  tego… co już od dawna wiemy.

 

                      / Albert Camus /

 

 

Polska, od samego początku zaistnienia jako państwo, „od zawsze” stanowiła niezwykle łakomy i ciekawy, a nawet pobudzający wyobraźnię teren do zdobycia dla wszystkich ościennych sąsiadów. Jej centralne położenie na kontynencie Europy, dość znaczny obszar powierzchniowy, w miarę wyrównane warunki klimatyczne, dość jednolita grupa narodowościowa, oraz na pewno skrzyżowanie strategicznie ważnych szlaków handlowych z Zachodu na Wschód, jak również z Południa na Północ, zapewniają wyrównany poziom bycia i życia zamieszkującej tu ludności. Szczególne zakusy przejęcia tych terenów „od zawsze” towarzyszyły zarówno „głodnym” terytorialnie Niemcom, jak i świadomym wielkości imperialnej Rosjanom. O ile ten pierwszy z narodów, od zarania hodował w sobie nieskromny pierwiastek wiecznego, stanowczego i bezwzględnego przywództwa nad ludźmi i zajętym obszarem, o tyle drugi, kierował się także „od zawsze” mało, że tym pierwszym, to ponadto niespełnionym apetytem największego terytorialnie imperium na planecie. Aby było ciekawiej, wszystko pod hasłami – państwa dla mas (czytaj: dla niepowstrzymanego niczym i nikim „komunizmu”). Przy czym oba wymienione narody, tak naprawdę stanowią już same w sobie niezwykłą „składankę” swojej struktury, jakże różną od Polski i Polaków. Otóż, na pewno Polacy budowali swoją państwowość na osnowie kilkunastu, a być może nawet kilkudziesięciu niby różnych plemion (a może tylko szczepów bądź ich odłamów) Słowian, które przywędrowały tu bądź zamieszkiwały ówcześnie cały ten obszar – pobrzeża Bałtyku aż do Karpat. Jednak mimo pozornej różności, były to jakby nie patrzeć, wciąż ludy jednolite, bo wszystkie na wskroś z rodowodem czysto i głęboko słowiańskim.

Niemcy natomiast od swojego zarania, to przecież tylko około… ponad 120 różnych integralnych drobnych księstw z „szerokości” całej Europy z domieszką Galów, Brytów, Kolonów, Gotów, Wikingów, Basków, Żydów, Włochów a nawet Arabów czy też dzikich i krwiożerczych Hunów. Otóż ten lud zwany później – NIEMCY[1] najpierw, nie bez bólu, zbudował cesarstwo Ottonów – I Rzeszę, a następnie „z pomocą” ognia, krwi i stali, oraz „żelaznych łap” kanclerza Otto Bismarcka[2], skleiły jednolite państwo niemieckie w II Rzeszę. Ponadczasowy zalew zbrodni i mordu w postaci III Rzeszy, zwany czasami „fenomenem Hitlera” polegał jak wiadomo, nie tyle na ideologii szaleńca tworzącego pozbawiony człowieczeństwa nazizm, o ile na dowolnym ekonomicznie dopuszczeniu liberalnego kapitału budującego swoją potęgę na rosnącej produkcji zbrojeniowej, przeznaczonej do bezpośredniego zadawania szeroko rozumianej śmierci.

Z Rosjanami sprawa wygląda jeszcze trudniej. Otóż jest to bezsprzecznie <<naród>>, który do dzisiaj tak naprawdę nie wiadomo jak właściwie winno się rozumieć. Rosja zbudowana została przecież na podbudowie 17 głównych (o ile „z grubsza” tylko tylu) całkiem tożsamych, oddzielnych i zupełnie obcych sobie narodów. Narodów bardzo różnych nie tylko kulturowo, językowo i obyczajowo, ale nawet względem położenia geograficznego, jak i przyporządkowania miejsca życia: od dalekiej, mroźnej północy – plemion Neńców i Czukczów oraz im podobnych, poprzez ludy żyjące w dzikich ostępach leśnych rozległej tajgi i tundry, aż do diametralnie różnych pierwiastków ludowych Azji Centralnej i ludów Wschodu, wywodzących się nawet z pogranicza rasy mongoloidalnej, oraz ludów zmieszanych z rasami i nacjami wędrującymi od samego początku człowieczeństwa przez słynną bramę kaukaską (słynne Góry Kaukaz; odwieczny szlak wędrowny ras i ludów zarówno z Azji do Euroazji bądź Afryki i odwrotnie), choć nie tylko. Także z terenów Azji Mniejszej i egzotycznego zupełnie południa Dalekiego Wschodu. Tę ludnościową różnorodność, po zbudowaniu początkowo rosyjskiego, a następnie sowieckiego, niekwestionowanego imperium nazwano – ROSJANAMI[3]. Czy i jak można było tak zrobić, do dzisiaj niestety spędza sen i zmęczenie niejednego historyka, filozofa, psychologa, socjologa, antropologa i kulturoznawcy nie tylko w nauce współczesnego świata.

Przechodząc jednakże do czasów bardziej nam współczesnych, należy mieć świadomość, iż Rosjanie swoje zakusy o polski obszar, faktycznie zaczęli umacniać „na dobre” dopiero, wraz z myślą budowy wciąż rozszerzającego się „kroczącego” państwa komunistycznego – jakoby wiecznej krainy zadowolenia, dostatku i szczęśliwości zarówno robotników, jak i chłopów (przynajmniej w istocie swoich założeń). Ponadto dodatkową cechą „magnetyzującą” ku polskiemu obszarowi, jest bezsprzecznie jego niezwykła urokliwość i niewiarygodna wprost wyjątkowość, wśród jakże dźwięcznej choć trochę szeleszczącej słowiańskiej mowy (np. zgłoski „sz”, „cz”, „dź”, „ś”, „ź”…). Dowodzi takiego myślenia chociażby pierwszy z brzegu przykład. Czyż przyszły wódz światowego wstrząsu zwanego: Rewolucją Październikową roku 1917 – Włodzimierz Ilicz Uljanow, nazywany popularnie Leninem[4] nie „dojrzewał” do swojej wielkiej roli właśnie tu, na skrawku ziem polskich w zaciszu Poronina, u podnóża Zakopanego i Tatr?! W konsekwencji „przejęcia” władzy przez bolszewików[5], ten trend głównie lansował właśnie kurs nieprzerwanego <<czerwonego marszu>> na Zachód, począwszy przede wszystkim właśnie od ziem polskich. Myśl tę niestrudzenie kontynuował po śmierci Lenina, jego „godny” następca, kolejny wódz, tyran i kat milionów istnień, Gruzin – Józef Wisarionowicz Dżugaszwili, zwany – Stalinem[6].

Sowieci, aby inaczej mogli postrzegać świat, tak naprawdę sporo musieliby nam „wybaczyć” (oczywiście w ich i tylko ich zranionym wciąż nie wiadomo dlaczego jednak imperialnym mniemaniu). Otóż nigdy nie zapomnieli Polakom swoich małych i wielkich przegranych, począwszy od rządów piastowskich Bolesława Chrobrego, a znacznie później – Stefana Batorego. Jeszcze gorzej znoszą (o ile w ogóle) sromotną klęskę wojny polsko-bolszewickiej roku 1920 (m.in. uczestnictwo w niej było już wystarczającym dowodem na postawienie każdego potencjalnego uczestnika tych zmagań – Polaka, pod ścianą, po sowieckiej agresji na ziemie polskie roku 1939). Dobitnie, aby uniknąć słowa „po mistrzowsku”, ideę tę potwierdził bez najmniejszej parodii, wierny „czołobitny” sowiecki wieloletni minister spraw zagranicznych od roku 1939, w trakcie podpisywania tajnych protokołów państwa sowieckiego z Niemcami w dniu 23 sierpnia roku 1939. Otóż właśnie: Wiaczesław Mołotow[7] (bo o niego tu konkretnie chodzi), stwierdził to jakże wymownym cytatem dotyczącym państwa polskiego: „…poczwarny bękart, który żył kosztem niepodległych narodowości… [8] (w odniesieniu do polskich Kresów rozciągających się częściowo na obszarze: późniejszych republik: Litwy, Białorusi i Ukrainy, a przejmowanych wówczas przez Związek Sowiecki najzwyklejszym „prawem kaduka[9]), i ustalając nową – „jak najbardziej właściwą” granicę podziału Niemcy – Rosja na linii rzek: Pisa, Narew, Bug, Wisła oraz San.

Z dniem 7 września roku 1939, w spotkaniu i rozmowie z Georgii Dymitrowem – generalnym sekretarzem  Międzynarodówki Komunistycznej (słynnego Kominformu), „kwestię polską” ujął jeszcze dosadniej sam ówczesny wódz sowieckiej potęgi – Józef Stalin opiniując: „…likwidacja Polski w obecnych warunkach oznaczałaby jedno burżuazyjne faszystowskie państwo mniej…” i nie czekając na odpowiedź, cynicznie dopowiadał: „… cóż złego byłoby, jeśli byśmy w rezultacie rozgromienia Polski, rozszerzyli system socjalistyczny na nowe terytoria i ludność…[10]. Ciekawą dygresją takiego myślenia, były również specjalne wytyczne dla dowódców sowieckiej armii, dokonujących agresji na ziemie polskie w dniu 17 września 1939 roku. Otóż jakoby robotnicy i chłopi obszarów Zachodniej Białorusi, Zachodniej Ukrainy oraz ziem polskich, wreszcie powstali zbuntowani przeciwko „…odwiecznym swoim wrogom – obszarnikom i kapitalistom, natomiast Armia Czerwona pospieszyła tym powstańcom z pomocą, by ów ucisk obszarniczo-kapitalistyczny zrzucić…”[11].

Kolejnym, jakże obłudnie „sprytnym” posunięciem sowieckiego agresora, za wcześniejszym ustaleniem i poparciem partii bolszewickiej, było „wyznaczyć” na przyłączonych obszarach tzw. „sprawdzonych ludzi” do sprawowania władzy lokalnej, czyli dokonania pełnej i niemalże „natychmiastowej” nacjonalizacji przemysłu oraz kolektywizacji rolnictwa (bez najmniejszego cienia chociażby: słowa „przepraszam”, nie mówiąc już o jakichkolwiek odszkodowaniach dla dotychczasowych prawowitych właścicieli), z jednoczesną regulacją polityki wewnątrz zajmowanego obszaru, oczywiście z wyraźnym i dosadnym „przechyłem” na stronę sowiecką. Po niemal skrupulatnej realizacji rzeczywistych działań w tym kierunku, sowiecka partia komunistyczna ustaliła od razu z dniem 4 grudnia roku 1939, pięć nowych obwodów terytorialnych na przyłączonych obszarach Białorusi, jak również sześć identycznych obwodów, na zaanektowanych obszarach Ukrainy.[12] Faktycznie usankcjonowano ten podział już z dniem 1 stycznia roku 1940 przez najwyższe organy partyjne i rządowe państwa sowieckiego.

Chwalebne „sowieckie obywatelstwo” (dla Polaków – przymusowe) na omawianym terenie, zrealizowano jeszcze z końcem listopada roku 1939, formalnie nadając je wszystkim obywatelom, którzy od pierwszego dnia tego miesiąca znajdowali się na okupowanych przez Sowietów terenach. Aby „sprawiedliwości stało się zadość” – Rada Komisarzy Ludowych ZSRR, zastosowała na całym omawianym terenie również obowiązek paszportowy (generalnie chodzi o posiadanie dokumentu tożsamości w rodzaju „dowodu osobistego”- z ówczesnego ros. „pasportu”), już z dniem 30 grudnia tegoż roku – 1939. I tak wszyscy dotychczasowi mieszkańcy tzw. Kresów, zostali „tak po prostu” obywatelami sowieckimi. Jakoby automatem więc, Polacy zaszeregowani zostali do „kategorii” gorszych obywateli, których jako wyraźnie „element wrogi”, bądź „niewłaściwy” ze względu na pochodzenie klasowe, nie wspominając już o wyraźnie „kontrrewolucyjnych poglądach”, masowo usuwano z zajmowanych stanowisk i funkcji administracyjnych, obsadzając te miejsca własnymi – „sowieckimi” ludźmi (natenczas z bardzo rzadko posiadanymi kompetencjami w danej płaszczyźnie, począwszy od posługiwania się zrozumiałym językiem polskim, nie wspominając o profesjonalnym przygotowaniu i kwalifikacjach; w największym stopniu były to osoby wykonujące do tej pory zajęcia sprzątaczek, kolejarzy, robotników, pracowników rolnych, pielęgniarek, aktywistów i działaczy młodzieżowych…). Z kolei ta jakże znaczna eliminacja w odniesieniu do ludności polskiej, obejmowała generalnie warstwy średnie, czyli tzw. inteligencję miejską (pracowników sądownictwa, transportu, edukacji, różnorodnych służb specjalistycznych i ochrony, ze strażą leśną włącznie). Nie stanowiło to wszakże jednak najmniejszej przeszkody chociażby w powoływaniu Polaków do obowiązkowej służby wojskowej w sowieckiej armii.

Świadome sowieckie planowanie własnych działań i postępowania, realizowano konsekwentnie wraz z aneksją byłego polskiego terenu. Specjalni komisarze wkraczali do banków i blokowali wycofywanie i likwidację kont bankowych, zezwalając generalnie na wypłaty do granicy maksymalnie około 300 rubli miesięcznie. Poszli nawet dalej. Otóż z dniem 8 grudnia 1939 roku decyzją władz partyjnych, wprowadzono obowiązujący od 21 grudnia „nowy” (czytaj: ujednolicony) zrównany środek płatniczy na zajętym terenie. Stanowiła go wartość: 1 rubel = 1 złoty. Przy tym wszystkie banki oczywiście przejmowała władza robotników i chłopów (czyli sowiecka), od razu je na siłę nacjonalizując. Kwestia przejmowanego prawem „robotników i chłopów” całego pozostałego mienia, m.in.: zakładów, fabryk, cukrowni, elektrowni, ale i sektora zdrowia, edukacji, wypoczynku, rekreacji.., wprowadziło na zajętym terenie szok rozpaczy i przygnębienia. W jednej chwili potrafiło bowiem właściciela i jego rodzinę postawić na dnie bankructwa, zabierając cały dorobek życia jednego, a czasami nawet kilku pokoleń, włącznie z pozbawieniem prawa do zamieszkiwania w wygodnym rozległym domu, służbą i innymi przywilejami. Na terenie wszystkich miast, miasteczek i osiedli oraz wsi przejmowano także całą sieć handlowo-usługowo-magazynową, serwując jednocześnie z dniem 1 października 1939 r. nowe ceny, począwszy od m.in.: soli, nafty, zapałek i tytoniu (tzw. „machorki”). Jednocześnie wszędzie, gdzie było to tylko możliwe, zastępowano Polaków „swoimi załogami”, nawet w obsłudze urzędów pocztowych i telekomunikacyjnych.

Na obszarze wiejskim natomiast, obawiając się zmasowanego buntu mas chłopskich i jej praw do własnej ziemi, początkowo nie zdradzały nawet cech gospodarki nakazowo rozdzielczej tak charakterystycznej dla tego typu ustroju państwa. Nie od razu zalecano więc tworzenie kołchozów (spółdzielni), rozkładając cały proces na okres stopniowego przymuszania do tego obowiązku w okresie 2-3 kolejnych lat. Oczywiście nie znaczy to wcale, że istniała jakaś znaczna przeszkoda, by pierwszy „kołchoz” (wzorcowy) nie mógł powstać jeszcze w roku 1939. Aby przyspieszyć „załatwienie” tego problemu, od samego zarania sowieckiej okupacji, wysłano w teren specjalne zespoły „rozdające” początkowo bezrolnym i małorolnym chłopom ziemię, z okolicznych wielkich posiadłości ziemskich. Uzyskiwano w ten sposób dwa zasadnicze cele. Po pierwsze, przychylność chłopa do nowej (dla pewności jak głoszono: wszechwładnej chłopsko-robotniczej władzy). Po drugie, wyraziście ukazywano: „wyższość, szczodrość i mądrość gospodarki socjalistycznej”, nad pańskim bezwzględnym wyzyskiem dla dobra kapitalistów. Aby jeszcze bardziej podnieść rangę tej niewyrażonej „socjalistycznej dobroci”, najprawdopodobniej wtedy też częściowo przydzielano chłopom nawet inwentarz żywy (konia, bydło, trzodę chlewną, drób) wraz z właściwym materiałem siewnym (zboże, ziemniaki) oraz pasze (pozostałe częściowo po polskich osadnikach i leśnikach deportowanych uprzednio przez NKWD w głąb wielkiego sowieckiego imperium. Z dniem 16 marca roku 1940 najwyższe władze polityczno-rządowe, wychodząc naprzeciw organizującej się produkcji rolnej, ustaliły wyjątkową konieczność powstania na zachodnich krańcach Ukrainy oraz Białorusi tylko… 275 państwowych stacji maszynowych (późniejsze „socjalistyczne” Państwowe Ośrodki Maszynowe: POM-y), które dzięki posiadanym traktorom i w miarę bogatemu osprzętowi rolniczemu do nich, miały wspomagać najbiedniejsze i średnie gospodarstwa rolne (w rezultacie faktycznie dążyć do przekonywania ku wspólnocie gospodarowania pod szyldem – kołchozy). Komuniści w swojej „rolnej zachęcie” poszli tak daleko, iż wiosną roku 1941, ustalili nawet granicę tzw. „gospodarstw indywidualnych” jako normę 5-15 ha ziemi, w zależności od regionu gdzie było ono usytuowane.[13]

Sowieci, jak wiadomo, pozostają „z natury” ideologicznymi materialistami, choć ciekawe w jaki sposób osiągnęli to w tak zawrotnym tempie, skoro w epoce <Rosji carów>, był to jeden z najbardziej katolickich i bogobojnych narodów ówczesnego świata. Nie uważali za konieczne, ani w najmniejszym nawet stopniu za słuszne pozostawić wolność wyznaniową bez nakazu hołdowania którejś ze znanych ideologii wyznaniowych. Skąd więc jeszcze przed wtargnięciem na ziemie polskie, mając świadomość z wielkości i znaczenia wiary na ziemiach polskich, z dniem 15 września roku 1939, wydano polecenie by „na razie nie aresztować osób duchownych, a zwłaszcza katolików”. Sowiecka agresja zbrojna roku 1939, wywołała jednak swoiste zachowania właściwe tylko temu narodowi. Nagminnie usuwano więc symbole religijne wszędzie tam gdzie je napotkano. Bezgranicznie bezczeszczono miejsca kultu, dewastując je i niszcząc, a co najmniej bardzo poważnie trwale uszkadzając. Podobnie czyniono z kapłanami i posiadanymi przez nich dobrami (najczęściej przejmowano ich siedziby, konfiskując cały majątek, a ich samych po prostu wysyłano w odległe terytoria państwa; nagminnie rozwiązywano klasztory, eksmitując ich mieszkańców „na ulicę”). Przejmowane placówki zamieniano m.in. – na ośrodki wypoczynkowe dla wojska i miejscowych notabli, sanatoria, teatry, siedziby milicji, urzędów bezpieczeństwa i urzędów administracji, kina, oraz także zakłady opiekuńcze, domy opieki, … a nawet specjalne zakłady i obozy dla „niesocjalistycznie” wychowanych – a właściwie pozbawionych wychowania dzieci i młodzieży oraz… osób dorosłych W szkołach zalecano więc pomijać obowiązek katechezy, wprowadzając raczej wychowanie socjalistyczne – zespołowe i kolektywne zarówno do nauki,  pracy, jak wypoczynku po niej. Promowano ideę komunizmu i drogi jego osiągania. Aby w pełni kontrolować sytuację poszczególnych członków polskiego społeczeństwa (jedna z zasadniczych cech systemu totalitarnego), z dniem 20 kwietnia roku 1940 przymuszono znaczną większość duchowieństwa polskiego do wydania tzw. Ksiąg metrykalnych[14] w ręce odpowiednich struktur NKWD.[15]

Na płaszczyźnie informacji codziennych, królowała „od zawsze” wszechwładna komunistyczna cenzura, kończąca czas dotychczasowej przedwojennej wolnej prasy polskiej i publikacji. Miejsce to po sowieckiej agresji, uzupełniała tuba wszechwładnej komunistycznej propagandy i niczym nieograniczonej agitacji zmodyfikowanej ideologii marksistowskiej, na porażającą wprost leninowsko-stalinowską. Taki przekaz płynął na falach eteru (radio), ale też za pomocą dostępnej prasy lokalnej, oraz literatury, sztuki, jak i muzyki. W sferze ogólnie pojmowanej edukacji, sowiecki okupant spowodował szereg istotnych zmian. Ogłoszono przede wszystkim uwolnienie wszystkich etapów kształcenia od „czesnego” (opłat) za naukę. W dalszej kolejności, rozpoczęto masową akcję likwidacji analfabetyzmu, stosując powszechny nakaz obowiązku nauki od przedszkola do ukończenia wieku 17 lat. Oczywiście nie obyło się bez wprowadzania stopniowego kształcenia zupełnie świeckiego, ale wyposażonego za to w podstawy ideologii ruchu komunistycznego. Niby z wyboru, jednakże na terenach przejętych, stosowano obowiązkową naukę języka ukraińskiego, białoruskiego bądź litewskiego, oprócz oczywiście ponadto wszechwładnego języka rosyjskiego. W podstawowym nauczaniu, dominowały wzorce wybitnie sowieckie, łącznie z literaturą i gramatyką rosyjską. Generalnie, większość pozostających w powszechnym użyciu podręczników, była pospiesznym „przełożeniem” na język polski podręczników sowieckich. Studia wyższe przeorganizowano także na bezpłatne, pozostające „na garnuszku” państwa, przez co przemycano znów sowieckie wzorce komunistycznego postrzegania świata. Przy czym priorytetem przyjęć, jak i promowania na uczelnię stanowiły kryteria wywodzące się szczególnie z rodowodu „robotniczo-chłopskiego”. W istocie uczelnie traciły w ten sposób swoją tożsamość, pozostając uzależnione od kształcenia i przygotowania kadr kształcących, jak i swobody prowadzonych zajęć i kierunków badań, znów z przewagą ścisłego dyktanda partii i państwa. Faktycznie od roku akademickiego 1941-1942 w związku z tym, rozpoczęto indokrynację[16] kadr uczących, szczególnie na kierunkach humanistycznych – stosując wprowadzenie ścisłej indywidualnej ich weryfikacji i zalecając obowiązkowo dodatkowe szkolenie z planowanej pracy ideowo-wychowawczej. W ślad za tym, przeważająca większość placówek kultury również przejęło państwo, łącznie z ich oczywistym finansowaniem, ale i osobliwym zarządzaniem. Oczywiście i tu w każdym momencie dał się w pełni wyczuć nieśmiertelny duch leninizmu. Znacznie pomniejszano (faktycznie do niezbędnego minimum) zakres wydawnictw literackich w języku polskim o charakterze klasycznym, światowym, wartościowej literatury wyrażanej w kontekście socjologicznym (socjologia jako dziedzina nauki, np. w Polsce miała szansę zaistnieć dopiero aż… po upadku systemu totalitarnego, czyli po roku 1989). Teatr, zarówno ten „normalny”, jak i muzyczny, a także kino, szeroko propagowały  pojmowaną sztukę według pisarzy i twórców sowieckich – prezentując wszechobecne podstawy życia robotnika, kołchoźnicy, chłopa, pracy na rzecz dobra ojczyzny. Ponadto kultura i zachowanie antymieszczańskie, zabarwiane najczęściej problemem nigdy nie kończącej się walki politycznej ugrupowań i klas społecznych. Wszystkiemu towarzyszyła puenta głębokiego patriotyzmu i niezłomności za socjalistyczne zdobycze… Głęboko pojęta sztuka i artyzm ogarnęła fala monumentów[17] i tzw. socrealizmu[18]. Powszechnie likwidowano biblioteki, muzea i miejsca pamięci poświęcone tylko Polakom i temu co wybitnie polskie. Wszelkie wystawy i ekspozycje o charakterze nacjonalistycznym, bądź wyraźnie anty-sowieckim także bezwzględnie likwidowano. Faktycznie pozwolono dalej funkcjonować tylko wybranym polskim placówkom m.in. w Grodnie, we Lwowie i w Wilnie.

Na pewno niecodziennym skutkiem sowieckiej agresji na ziemie polskie pozostawała wciąż pogłębiająca się tragizmem sytuacja Polaków. Począwszy od braku środków do życia, poprzez brak pracy, a na braku mieszkań kończąc. Decyzją najwyższych władz partyjnych, z dniem 10 października roku 1939 zezwolono, by Białoruska Socjalistyczna Republika Radziecka zatrudniła około 20.000 Polaków (czasami nazywano ich – uchodźcami wojennymi) m.in. na budowach, w różnych zakładach pracy, przy wrębach powierzchni leśnych oraz w kopalniach torfu. Jednorazowo przyznano także „masie polskiej” wartość około 3 milionów rubli dla bliżej nieokreślonego „urządzenia się”. Około miesiąc później, w granicach 10 listopada tegoż roku (1939), specjalna sowiecka komisja partyjno-rządowa stanęła przez problemem oszacowania możliwości podjęcia pracy dla określonej grupy polskich „uchodźców” jako typowej siły roboczej. Natomiast część tej grupy zamierzano odesłać na tereny aktualnie pozostające pod wpływem strefy okupacji niemieckiej. Z dniem 4 grudnia tegoż roku (1939), sowiecka komisja ustosunkowała się do prośby 9 własnych resortów gospodarki do zatrudnienia około 40.000 Polaków dokonując ich podziału: około 18.000 osób na obszar Zachodniej Białorusi, około 10.000 osób z przeznaczeniem do górnictwa węgla na obszary: Wschodniej Syberii, Uralu oraz Zagłębia Podmoskiewskiego. Ponadto około 6000 osób skierowano do prac w rejonie Zachodniej Ukrainy. Ponadto około 58.000 – 60.000 Polaków zdecydowanie opowiadało się za powrotem do miejsca zamieszkania, które ówcześnie pozostawało pod władzą faszystowskich Niemiec. Sowieci byli nawet za tym, by stan ten przekazać swoim „przyjaciołom” z Niemiec. Wszakże tok tego postępowania, zakłóciły decyzje partyjno-rządowe z dnia 17 grudnia 1939 roku. Na ich mocy, faktycznie do czerwca roku 1940 przekazano do Generalnego Gubernatorstwa około 66.000 „uchodźców” polskich – przede wszystkim osoby chętne do powrotu, oraz część tych, które odmówiły przyjęcia sowieckich „paszportów”. Z resztą odmawiających przyjęcia „paszportów”, <<poradzono>> sobie w radykalny sposób. Otóż w końcówce miesiąca czerwca roku 1940, zostali specjalnymi transportami wywiezieni w głąb sowieckiego imperium do specjalnych karnych kolonii pracy pod specjalnym nadzorem NKWD.[19]

Dość specyficzna pozostawała kwestia podatków i „pakietu świadczeń socjalno-emerytalnych”. Nacisk fiskalny zarówno od gospodarstw chłopskich, jak i wątłej ale jednak sieci rzemiosła i przedsiębiorstw prywatnych, obłożona została obowiązkiem podatkowym z datą „do tyłu” tzn. od dnia 1 września roku 1939. Zadbano w pewnym stopniu o grupę bytności w II RP zyskiwały na wartości, to należało je utrzymać. Niestety cofnięto uprawnienia emerytalne osobom byłych służb mundurowych (m.in.: wojskowym, polskich robotników, jak i urzędników. Jeżeli ich stawki obecne w porównaniu z okresem policjantom…), pomijając ich staż w tych zawodach.

Aby ułatwić organom państwa kontrolę nad kwestią zatrudnienia, ubezpieczenia i praw rent – emerytur, z dniem 17 marca roku 1940 najwyższe sowieckie władze partyjno-rządowe zmonopolizowały system ubezpieczeń, przejmując je do gospodarki państwa, a tym samym likwidując jako działalność prywatną. Podobnie zresztą uczyniono ze służbą zdrowia, która w całości pozostawała „od teraz” w kwestii państwa jako lecznictwo bezpłatne.[20]

Próbując zreasumować całość, należy wciąż mieć w pamięci, iż bezsprzecznie najważniejszym atrybutem pełnionej sowieckiej władzy – tych najbardziej właściwych przedstawicieli „robotników i chłopów”, od najwcześniejszego momentu jej zaistnienia na ziemiach polskich, pozostawał terror, strach i… obozy pracy. Akurat w stosunku do zniewolonego społeczeństwa polskiego, „stałym” punktem uderzenia były przede wszystkim warstwy posiadające: ziemiaństwo, szlachta, urzędnicy, nauczyciele, prawnicy, lekarze, i pracownicy różnorakich służb, głównie byli mieszkańcy miast. Był to przecież pewny tzw. element kontrrewolucyjny. Prawie zawsze podstawę nasilającej się i masowo stosowanej skrajnie wymyślnej przemocy „od zawsze” stanowiła – odpowiedzialność zbiorowa, zamykająca się w konsekwencji masowymi aresztowaniami, więzieniami, obozami pracy i bardzo często wywózką w głąb nieogarniętego, dziewiczego sowieckiego obszaru.

Jak obecnie powszechnie wiadomo, najprawdopodobniej większość z przetrzymywanych po 17 września roku 1939 żołnierzy i podoficerów Wojska Polskiego, zwolniono do domów (szczególnie zamieszkałych na terenach byłych Kresów). Niewiadomą bliżej wartością, pozostaje liczba tej grupy ludzkiej w ramach <przyjacielskiej> wymiany z Niemcami (najprawdopodobniej pochodzili z obszaru zachodniej i centralnej Polski). Ponadto około 25.000 osób z różnych względów już „zasłużonych” w opinii agresora, rozmieszczono w jenieckich obozach pracy przymusowej na terenie Ukrainy (m.in.: w Zaporożu, Krzywym Rogu, Równem). Według zachowanych dokumentów, jednak bez najmniejszej logicznej podstawy prawnej – jakoby „zagrażających systemowi sowieckiemu” w okresie lutego roku 1940, znaczną część polskiej szlachty i ziemian aresztowano „karząc” za wcześniejszą <eksploatację> polskich chłopów, wywózką na odległe tereny Rosji sowieckiej. Kolejna pamiętna grupa – około 15.000 osób (głównie oficerowie wojska, żandarmerii, policji, straży granicznej i więziennictwa oraz służb specjalnych) zostali rozstrzelani na mocy rozkazu Stalina z dnia 5 marca roku 1940 w okolicach Katynia, Kalinina oraz Charkowa (z grupy tej nie do końca bliżej wiadomo dlaczego ocalonych zostało około 400 osób). Na mocy powyższego rozkazu, rozstrzelano wtedy również ponad 7000 innych jeńców – więźniów z terenów zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy, niszcząc jawną zbrodnią ludobójstwa pewną znaczną część polskiej elity intelektualnej. W miesiącu kwietniu tegoż roku (1940), „oczyszczając” miasta z osób posiadających szlachetny polski rodowód, oraz mieniących się przynależnością do warstw inteligenckich, wywieziono w egzotyczne warunki Kazachstanu kolejne dziesiątki tysięcy osób (kolejna deportacja w tę stronę to okres czerwca 1940 r., a potem jeszcze maja oraz czerwca roku 1941). W taki sposób łącznie deportowano ponad 320.000 Polaków w stronę centralnej Azji.[21]

Wiadomo także, iż w okresie wiosny roku 1940, wzmacniając sowiecką „strefę graniczną” z niemieckimi przyjaciółmi, doprowadzono do wysiedlenia około 140.000 Polaków tego obszaru z pogranicza zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy. W okresie przełomu roku 1940/1941 podobnie postąpiono z kilkunastoma tysiącami mieszkańców rejonu Lwowa i Wołynia, przenosząc ich do sowieckiej Besarabii.

 

Literatura:

  • Bazylow L., Historia Rosji, Warszawa 1985.
  • Bruckner A., Słownik etymologiczny języka polskiego, wyd. IX, Warszawa 2000.
  • Czapliński W., Galos A., Korta W., Historia Niemiec, Warszawa 1981.
  • Głowacki A., Ogólne założenia sowieckiej polityki okupacyjnej w Polsce [w:] „Pamięć i sprawiedliwość” (pismo IPN), Nr 1, Warszawa 2008, s. 61-77.
  • Kiryk F., Jureczko A.(red.), Szkolny słownik biograficzny, Kraków 1996.
  • Kopaliński W., Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa 1991.
  • Szymczak M. (red.), Słownik języka polskiego, t. 1-3, Warszawa 1978-1981.
  • Wołoszański B., Ten okrutny wiek XX, Warszawa 1995.
  • wikipedia.org

[1] Niemiec – uszczypliwe przezwisko o „niezrozumiałym”, a więc niby o niemym człowieku nazwanym tak Niemcu najprawdopodobniej przez pierwszych Słowian; Źródło: A.Bruckner, Słownik etymologiczny języka polskiego, wyd. IX, Warszawa 2000, s. 360.

[2] Bismarck Otto (1815-1898) – książę pruski i niemiecki; mąż stanu; uczestnik obrad Parlamentu Frankfurckiego w okresie Wiosny Ludów. Od roku 1859 posłował do Rosji, a w roku 1862 pełnił funkcję ambasadora w Paryżu. Od roku 1863 nominowany na premiera i ministra spraw zagranicznych Prus. Jego puentą życia było zjednoczenie Niemiec pod auspicjami Prus i linii Hohenzollernów. Wyeliminował Austrię ze Związku Niemieckiego w okresie bitwy pod Sadową w roku 1866. Doprowadził wówczas także do dyplomatycznej izolacji Francji. W momencie pokonania tej ostatniej w latach 1870-1871, ogłosił powstanie „odrodzonego” Cesarstwa Niemieckiego, za co uzyskał prawo do tytułu książęcego. Był bezsprzecznie twórcą wielkiej potęgi Niemiec. Funkcję kanclerza Rzeszy pełnił do roku 1890. On również był jednym z twórców paktu zwanego – Trójprzymierzem w roku 1882. Czynnie wspierał germanizację na ziemiach polskich. Zwalczał kulturkampf w latach 1871-1878, oraz ruch robotniczy pod wszelkimi postaciami – wydając w  roku 1878 Ustawę Antysocjalistyczną. Zdymisjonowany przez cesarza Wilhelma II, wycofał się z działalności politycznej. Źródło: F.Kiryk, A.Jureczko (red.), Szkolny słownik biograficzny, Kraków 1996, s. 49.                                                                                                                         

[3] Rosja, Rosjanin – sztuczna nazwa wywodząca się z około XVI wieku na podstawie greckiej formy nazwy – „Rhos” – w znaczeniu – „Ruś”; może stanowić przyczynek dla wywodu: „Rassija”, a bardziej „Rossieja” (naród rozsiany daleko i szeroko po ziemi; Źródło: A.Bruckner, dz.cyt., s. 463.

[4] Lenin Włodzimierz Ilicz właściwie: Włodzimierz Ilicz Ulianow (1870-1924) – pochodził z rodziny inteligenckiej. Studiował prawo w Petersburgu i Kazaniu. Początkowo zaangażowany był w działalność spiskową kółek marksistowskich. Przebywając sporą ilość czasu wśród socjaldemokratów na emigracji, dopiero wtedy zaczął budować „własny” ruch demokratyczny, modyfikowany następnie w ruch bolszewicki. Po rewolucji lutowej 1917 roku, powrócił na stałe na ziemie rosyjskie z emigracji, opracowując plan zbrojnego przejęcia władzy. W 11.1917 r. kierował bezpośrednio powstaniem zbrojnym, a następnie stanął na czele pierwszego bolszewickiego rządu. Najprawdopodobniej około sierpnia roku 1918 roku Lenin został postrzelony przez działaczkę opozycji – Żydówkę Fanny Kapłan (przynależała do Organizacji Bojowej Partii Socjalistów – Rewolucjonistów tzw. „eserowcy”; postrzeliła Lenina 3 zatrutymi kurarą kulami, niestety kurara nie zadziałała; po krótkiej nieudanej ucieczce sama oddała się w ręce bezpieczeństwa; nie torturowano jej, bo odpowiadała na wszystkie pytania; Lenin kazał darować jej życie; niestety została zlikwidowana z rozkazu ówczesnego dowódcy  ochrony Kremla – marynarza Małkowa w dniu 3 września 1918 roku; źródło: www.wikipedia.org ). Ten postrzał wywołał później szereg powikłań chorobowych. Lenin był inicjatorem i współzałożycielem I Międzynarodówki Komunistycznej. Faktycznie już od roku 1922, Lenin wciąż chory został odsunięty od bezpośredniego wpływu na  władzę i politykę w państwie, którą już wtedy przejął „chwilowo” – Józef Stalin. Źródło: F.Kiryk, A.Jureczko (red.), dz.cyt., s. 233-234.

[5] Bolszewik – zwolennik konsekwentnie rewolucyjnego nurtu w socjaldemokracji rosyjskiej – bolszewizmu, któremu przewodził Lenin; występuje po zwycięskiej Rewolucji Październikowej 1917 r. w Rosji sowieckiej; członek Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików) przekształconej następnie we Wszechzwiązkową komunistyczną Partię (bolszewików) – WKP(b), a w roku 1952 w: Komunistyczną Partię Związku Radzieckiego; Źródło: M.Szymczak (red.), Słownik języka polskiego, t. 1, Warszawa 1978, s. 187.

[6] Stalin Józef Wasarionowicz właściwie: Iosif  Wasarionowicz Dżugaszwili (1879-1953) – Gruzin z pochodzenia, polityk sowiecki. W partii bolszewickiej od roku 1903 – głównie w rodzinnej Gruzji, w Azerbejdżanie. Uczestniczył w wypadkach rewolucyjnych roku 1917, a następnie został komisarzem ds. narodowościowych w składzie pierwszego komunistycznego rządu. W roku 1922 w trakcie zjazdu partii bolszewickiej, wybrano go jej I sekretarzem. Od tej pory dzięki manipulacji stopniowo oskarżał rywali o działalność opozycyjną i pozbywał się w wyreżyserowanych procesach sądowych. Niezależnie od tego w latach 1936-1938 rozkazał także dokonać „czystek” na stanowiskach dowódczych w armii. W momencie napadu Niemiec hitlerowskich na ZSRR, występował jako <premier> i przewodniczący Państwowego Komitetu Obrony; w latach 1941-1945 pełnił rolę głównodowodzącego sowieckich sił zbrojnych. Uczestniczył we wszystkich konferencjach sojuszniczych, współdecydując o podziale i losach powojennego świata: Teheran 1943 r., Jałta i Poczdam 1945 r. W roku 1945 nadał sobie również najwyższy stopień wojskowy na świecie – generalissimusa. Rozmiar popełnionych przez niego zbrodni i terroru ujawniono dopiero w okresie tzw. „pieriestrojki”. Źródło: F.Kiryk, A.Jureczko (red.), dz.cyt., s. 382.

[7] Mołotow Wiaczesław  właściwie: Skriabin Wiaczesław Michajłowicz (1890-1986) – polityk i dyplomata sowiecki. Członek partii bolszewickiej od roku 1906. Wielokrotnie deportowany na Syberię. Po rosyjskiej rewolucji roku 1917 został członkiem Komitetu Centralnego Rosyjskiej Komunistycznej Partii bolszewików. Od roku 1926 w Biurze Politycznym. W okresie lat 1930-1941 premier ZSRR i jednocześnie minister spraw zagranicznych (aż do roku 1949). Negocjator układu z Niemczami w roku 1939. W czasie wojny wchodził w skład – Państwowego Komitetu Obrony. Uczestnik konferencji W Teheranie (1943 r.) oraz Jałcie (1945 r.) i Poczdamie (1945 r.). W latach 1953-1957 ponownie minister spraw zagranicznych. W latach 1967-1960 ambasador sowiecki w Mongolii. W okresie 1960-1961 szef sowieckiej misji przy Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu. Źródło: F.Kiryk, A.Jureczko (red.), dz.cyt., s. 280.  

[8] www.wikiquote.org

[9]  Prawo kaduka – z łac. „iure caduco” – bezprawnie, bez określonej podstawy prawnej. Źródło: Kopaliński W., Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa 1991, s. 448.

[10] A.Głowacki, Ogólne założenia sowieckiej polityki okupacyjnej w Polsce [w] „Pamięć i Sprawiedliwość” (pismo IPN), rok 2008, Nr 1, s. 61.

[11] Tamże,

[12] Tamże, s. 63-64

[13] Tamże, s. 68-69.

[14] Metrykalne Księgi – dokumenty zawierające odpisy z akt stanu cywilnego (datę, miejsce urodzenia, imiona rodziców, rodzeństwa…; daty i miejsca chrztu, ślubu, zgonu); Źródło: M.Szymczak (red.), dz.cyt., t. 2, s. 146.

[15] Tamże, s. 71.

[16] Indokrynacja – szerzenie, wpajanie jakichś przekonań, jakiejś doktryny za pomocą nieustępliwej propagandy; Źródło: M.Szymczak (red.), dz.cyt., t. 1, s.784.

[17] Monument – obelisk, posąg, rzeźba, pomnik, zwykle olbrzymich rozmiarów, wystawiany zwykle na pamiątkę jakiegoś wydarzenia, lub ku czci jakiegoś człowieka lub grupy ludzkiej; Źródło: M.Szymczak (red.), dz.cyt., t. 2, s.210.

[18] Socrealizm (inaczej: realizm socjalistyczny) metoda twórcza służąca wyrażaniu istotnych, klasowych i rewolucyjnych konfliktów epoki, zjawisk społecznych i politycznych w sposób zgodny z materializmem historycznym; Źródło: M.Szymczak (red.), dz.cyt., t. 3, s.27.

 

[19] A.Głowacki, dz.cyt., s. 73-74.

[20] Tamże, s. 75.

[21] Tamże, s. 76.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.